Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdże. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 listopada 2014

wieniec z orzechami i kremem kasztanowym

Cześć. Nie napiszę, że przepraszam za półroczną nieobecność. Nie napiszę, bo nie sadzę, że ktokolwiek zauważył brak mnie, małego blogowego żuczka. Przejdę do pisania o tym, o czym owe pół roku temu chciałam napisać, to o czym pamiętam po dziś dzień.
Czasem wyszukując przepisów na danie z jednym czy drugim składnikiem, wertuję książki, przepisy znanych kucharzy. I super, często trafiam na na prawdę godne ugotowania, powtórzenia a nawet polecenia przepisy. Ale chcę też inaczej. Chcę by osoby zaglądające do mnie, dowiedziały się o tych którzy blogują tak, że mi dech zapiera. Chcę korzystać, nie TESTOWAĆ, bo to slowo jakoś kryje w sobie podejrzliwość i niepewność powodzenia. Będę polecać Wam przepisy osób, które znam troszkę, lub troszkę bardziej. Blisko, nie tylko blogowo. Zacznę od Przepisów Aleksandry, bloga Oli, której wypieki być może już nieraz widzieliście. Jeśli jeszcze nie próbowaliście, koniecznie nadrabiajcie. Ola wie co robi.
 
Korzystając z przepisu na wieniec orzechowy, chcąc wykorzystać zapasy z lodówki, dodałam krem kasztanowy i zajadaliśmy się tym drożdżowym dobrem, które i Wam polecam.
 
przepis, powtarzając za autorką. u Oli znajdziecie zdjęcia jak krok po kroku przygotować wieniec.
 
masa orzechowa
- 350 gramów mieszanki zmielonych orzechów włoskich i laskowych (u mnie laskowe)
- 4 łyżki masła, niesolonego i miękkiego
- 80 gramów cukru pudru
- śmietana kremówka (pominęłam, dodając poł słoika kremu kasztanowego)
- 2 cukry waniliowe (u mnie łyżka stołowa)
- 1 białko
 
ciasto
- 2 jajka
- 50 - 60 dkg mąki pszennej (+ odrobina do oprószania stolnicy)
- 25 gramów świeżych drożdży (lub 7 gramów suchych)
- pół szklanki mleka
- 150 gramów miękkiego masła
-80 gramów cukru
-2 łyżeczki esencji waniliowej lub 1 opakowanie cukru waniliowego
 
dodatkowo
-żółtko do posmarowania ciasta
-tłuczone orzechy
- lukier
 
Wymieszaj ze sobą składniki masy. Następnie wymieszaj drożdże, cukier i ciepłe mleko (nie może być zbyt gorące).  Przykryj ściereczką i odstaw rozczyn w ciepłe miejsce na około 10 minut - gotowy rozczyn będzie miał konsystencję gęstej śmietany i będzie "pracował".  Dodaj pozostałe składniki na ciasto. Wyrabiaj do czasu, aż będzie odchodzić o ręki. Możesz użyć też miksera, wtedy obserwuj czy ciasto jest jednolite i tworzy jedną kulę. Odstaw przykryte ściereczką na godzinę w ciepłe miejsce.
 
Posyp blat mąką, rozwałkuj ciasto na duży prostokąt. Delikatnie posmaruj ciasto masą, uważaj, bo łatwo je rozerwać. Zwiń ciasto jak roladę, złącz końce w wieniec. W równych odstępach ponacinaj tworząc grzebień wieńca.
 
 Piecz wieniec w temp. 180 stopni przez lekko ponad godzinę. Jeżeli wierzch będzie się zbyt mocno zarumieniał przykryj go folią aluminiową. Upieczone ciasto odstaw do ostygnięcia. Zimne ciasto posmaruj lukrem i posyp grubo mielonymi orzechami.
 
Na koniec, biorąc pod uwagę czas jaki minął od ostatniego postu, bardzo chcę podzielić się z Wami zmianami jakie zaszły w naszym życiu. Właściwie jedna zmiana. Zmiana ma na imię Pola i jest tak ogromnym skarbem, że właściwie zastanawiam się jak my żyliśmy dotychczas, przed jej pojawieniem się na świecie. Jak chrześcijanie liczą czas w przed i po Chrstusie, my liczymy go teraz w przed Polą i z Polą.
 
 
 
 
Smacznego. Pa. Dobrze znów pisać...
 
Smacznego. Pa.
 


wtorek, 13 marca 2012

prosty mieszany chleb drożdżowy

Podejść do pieczenia chleba było kilka. Było kilka małych, udanych i uśmiechniętych i duże kilka, tych z histerią, łzami w oczach i całym złem tego świata. Po tych nieudanych niby się poddaję. Niby, bo za jakiś czas znów zza rogu wyskakuje pomysł na chleb i choćby nie wiem co - upiekę. Najmilsze jest wtedy to, że mimo chowanych w pamięci moich lamentów i smaku niewydarzonego chleba (czasem nawet brak smaku, bo ze środka wypieku zionie jedna wielka dziura...) Marcinku potrafi mnie dopingować. Nie mówi 'to wiesz co? ty sobie usiądź i poczekaj aż ci przejdzie - ja skoczę po bułki'. Co to to nie! On wtedy widzi sporą szansę na powodzenie i dzięki temu mam więcej ochoty by mimo wszystko nadal próbować. W końcu kiedyś nauczyć się trzeba! Ten przepis nie wymaga zakwasu, a upieczony chlebek ma cudne dziury i jest cudownie wilgotny.

A propos tego co widzi On i co dzięki niemu widzę ja, polecam 'Zakochani widzą słonie'. Duński film, który na prawdę warto zobaczyć. Ukazuje historię dwojga młodych ludzi, niezbyt mocno stąpających po ziemi - albo inaczej ujmując - zupełnie nieodpowiedzialnych i nie przygotowanych do dorosłego życia. On zarabia grosze, większość czasu spędza na naprawie swojego starego auta lub maluje graffitti. Ona, pracuje w piekarni, eksperymentuje z używkami i totalnie nie ma na siebie pomysłu. Pewnego dnia ich drogi się krzyżują i w wyniku kilku spotkań i o dziwo pewnej nici porozumienia, okazuje się, że zostaną rodzicami. Co dalej? Może moje streszczenie brzmi infantylnie, jednak film jest na prawdę ciekawy.
Gdy my go widzieliśmy, działało jeszcze Kino Malta w Poznaniu. Zwykłe krzesła, ekran na sporej wysokości i przerwa w trakcie projekcji. Strome schody prowadzące na salę i kasa w której można było kupić plakaty z wielu kultowych filmów. Szkoda, że nikt już nigdy nie zobaczy tam ani tego, ani wielu innych filmów. Szkoda...



Łatwy mieszany chleb dla opornych

- 100 g mąki żytniej,
- 300 g mąki pszennej,
- 1,5 łyżeczki soli,
- 2 gramy drożdży,
- 250 ml letniej wody,
- garść płatków owsianych


Wszystkie składniki wymieszać w misce. Przykryć i zostawić na 12-18 godzin. Najlepiej wymieszać wszystko wieczorem i upiec następnego dnia po południu.Formę długości około 30 cm wysmarować, wysypać owsianką. Przełożyć ciasto, wierzch oprószyć mąką, odstawić do wyrastania na około godzinę. Rozgrzać piekarnik do 230 stopni. Na dno piekarnika wsypać kilka kostek lodu. Chleb posypać owsianką i wstawić delikatnie do piekarnika. Piec 10 minut po czym zmniejszyć temperaturę do 160 stopni i piec godzinę.

poniedziałek, 5 września 2011

smaki życia 24 - pełnoziarniste bułeczki z miodem i słonecznikiem


Koziołki zaczęły trykać się na wieży poznańskiego ratusza. Tłum turystów zadzierał głowy w górę, wsłuchując się w dzwon wybijający godzinę dwunastą. Hania z Justyną na moment przerwały rozmowę, by razem z innymi obserwować symbol swojego miasta. Mimo że Hanka przechodziła tędy niezliczoną ilość razy, za każdym razem cieszyła się jak dziecko, gdy tylko trafiła na pełną godzinę. Spektakl odbywający się na szczycie ratusza sprawiał, że kochała Poznań jeszcze mocniej.


- Niesamowite, ile ludzi codziennie przychodzi by je oglądać - powiedziała Justyna, starając się mówić na tyle głośno, by ostatnie bicia zegara jej nie zagłuszyły. - Chodź już Haniu, jeszcze trochę cegiełek nam zostało.


- Idę, idę. Ale może najpierw zjemy drugie śniadanie, co? - Zapytała, biorąc przyjaciółkę pod rękę.- Wiedziałam, że troszkę czasu nam zejdzie, zrobiłam kanapki. Zapraszam cię w swoje ulubione miejsce. - Kierując się w stronę szkoły baletowej, dziewczyny rozdały jeszcze kilka cegiełek. Tych, które Janek ze swoją nową dziewczyną drukowali, by uzyskać dodatkowe fundusze na mający odbyć się juz wkrótce bal. Brama szkoły baletowej była otwarta, więc dziewczyny bez problemu mogły usiąść na dziedzińcu, na moment przenosząc się w inny świat. Z okien płynęła muzyka klasyczna. Ktoś na głos liczył, wyznaczając rytm. Raz i dwa, raz i dwa.

- Haniu, tyle lat mieszkam w Poznaniu, ale tu jeszcze nie byłam. Jak tu klimatycznie! Skąd ty znasz takie miejsca?


- Swego czasu moja mama miała tu wystawy, ale to długa historia, nie chcę do tego wracać. Proszę, jedz. Bułki piekłam dziś rano. - Podała Justynie zawinięta w folię aluminiową kulkę. W środku była ciemna bułka, posypana ziarnem słonecznika. Już pierwszy kęs, zapowiadał wspaniały posiłek. Sałata lodowa głośno chrupnęła. Smak dojrzałego żółtego sera wyraźnie górował nad innymi składnikami. Kropkę nad 'i' stanowiła papryka konserwowa, dodająca całości intrygującej nuty, która w swej prostocie eksplodowała idealnym zestawieniem smaków. Jadły w milczeniu. Jednak Hanka obawiając się pytań o mamę, zaczęła rozmowę.


- Wiesz, Janek ostatnio jest jakby odmieniony. Bałam się tej jego dziewczyny, ale chyba niepotrzebnie. Wychodzi na to, że dobrali się bardzo dobrze, a ta Iga mimo twardego charakteru, wcale nie jest zołzą ani inną pijawką, na które Janek miał szczęście przedtem trafiać.


- No, racja. Nawet Romek zauważył zmianę, a on raczej z tych, że nawet jakby mu się żonę podmieniło, zauważyłby dopiero po kilku dniach...- Zapadła chwilowa cisza, ostatnie kęsy bułek zostały zjedzone jakby z żalem, że to już koniec. - Bardzo smaczne Haniu. Prześlesz mi przepis? Bliźniaki byłyby zachwycone, a ja spokojna, że jedzą pieczywo bez konserwantów. - Hania uśmiechnęła się, szczęśliwa, że tym razem bułki się udały. Bo z pieczeniem pieczywa bywało u niej różnie. Niejeden bochenek już opłakała, gdy po wyjęciu z piekarnika okazywał się twardy, jakby ulepiony z masy solnej.


Po rozdaniu ostatniej cegiełki, przyjaciółki pożegnały się życzliwie, choć obydwie czuły, że dzisiejsze spotkanie w kwestii pewnego tematu pozostawiło smutek na dnie serca. Dzieciniec szkoły baletowej był miejscem, które przypominało Hani o jej mamie. A te wspomnienia, choć już tak dawne, paliły jej serce jak rozżarzony węgielek. W drodze do domu, by nie myśleć o tym więcej, Hanka planowała wizytę u Wiktora. Może zgodziłby się na zagranie podczas balu? W końcu muzyka to całe jego życie, a widząc prawdziwego muzyka na imprezie, dzieciaki oniemieją z zachwytu. Może się zgodzi. Może pojmie, że Hanka pomyślała o nim, nie o kimś innym, bo przecież czuje do niego coś, co łaskocze jej serce już od dawna.

Wbiegając na ostatnie piętro kamienicy, wzięła głęboki oddech. Zapukała, dzwonek nadal był zepsuty. Gdy otworzyły się drzwi, Hanka zupełnie zapomniała, po co przyszła. Nic dziwnego, skoro Wiktor otworzył jej drzwi w samych spodniach od piżamy.



przepis na pełnoziarniste bułeczki z miodem i słonecznikiem

- mąka pszenna 300 g
- mąka żytnia 400 g
- drożdże 30 dag
- miód 1 łyżka
- sól morska 1 łyżeczka
- letnia woda 0.25 l
- słonecznik około szklanki ziarna

do miski wsypać mąkę, zrobić w niej zagłębienie. drożdże wymieszać z miodem i dodawać stopniowo letniej wody. zaczyn wlać do mąki opruszyć go mąką i odstawić do wyrośnięcia na mniej więcej 15min.
dodać sól, część słonecznika i wyrobić ciasto tak by odchodziło od brzegów miski.odstawić do wyrośnięcia, wystarczy 10 min.
uformować bułeczki otoczyć je w ziarnach słonecznika i wyłożyć na wysmarowaną tłuszczem blachę. pozostawić tak by podwoiły swoją objętość.
piec w gorącym piekarniku, w temperaturze 180 stopni, na złocisty kolor. 20 minut powinno wystarczyć, jednak to zależy od wielkości bułek.



Smacznego. Pa. Już wkrótce ciąg dalszy opowieści na blogu Smaczny Dom (LINK) ...zapraszamy. Wszystkie odcinki można znaleść tutaj

środa, 18 maja 2011

placek drożdżowy z rabarbarem


Wiem, wiem... przepis już passe. Na pewno wszyscy już przejedli się plackami, deserami na zimno i innymi cudeńkami z rabarbarem. (dlaczego ja zawsze mówię rabarbEr?) Akcja Waniliowej chmurki jednak nadal trwa, dlatego i ja się przyłączam. Zakochałam się w sosie do mięsa który przygotowała Obee. Dla mnie przygoda z tym owocem to jednak nowość, dlatego bez szaleństw - upiekłam placek. Przepis na najszybszą na świecie drożdżówkę dostałam od mamy mojego MarcinQ. Początkowo martwiłam się czy wyjdzie, ale wyszedł, poradził sobie z ciężarem owocu i smakował przecudnie. O tym, jak rabarbar przełamuje słodycz wypieków nie trzeba nikogo chyba przekonywać.

Lubię ciasto drożdżowe opruszone cukrem pudrem. Ten moment kiedy trzeba wstrzymać oddech by nie zdmuchnąć pudru lub nie wciągnąć go nosem wraz z aromatem ciasta...

składniki

- 3/4 szklanki mleka,
- 4 łyżki cukru,
- 1/2 kostki masła,

łączymy ze sobą w garnuszku i lekko podgrzewamy do momentu rozpuszczenia się masła.

- 1/2 kg mąki tortowej,
- 2 jajka + 1 żółtko,
- cukier waniliowy,
- szczypta soli,
- 1/2 kostki drożdży (utarte z 2 łyżeczkami cukru)

łączymy w dużej misce, dodajemy przestudzoną zawartość garnuszka, następnie wyrabiamy do momentu gdy ciasto będzie odchodzić od ręki. Wykładamy na wysmarowaną masłem blaszkę.

Przykryte ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce by wyrosło. Następnie wykładamy rabarbar (uprzednio przesypany cukrem) i kruszonkę. Pieczemy w 180 stopniach 25 minut. Wyłączamy piekarnik i uchylamy piekarnik. Przez jeszcze 10 minut ciasto pozostawiamy w piecu. Dekorujemy wedle upodobań.

Smacznego. Pa.

niedziela, 20 lutego 2011

żytnie bułeczki z wiśniami i czekoladą


Czekoladowy weekend zaraz się skończy, więc czym prędzej 'klecę' post, by podzielić się wypiekiem, który równie dobrze mógłby uczestniczyć w akcji 'zamknij się w kuchni i twórz z tego co w niej masz'. Przedstawiam drożdżowe bułeczki, wykonane z razowej mąki, nadziane wiśniami i czekoladą, posypane czekoladową kruszonką. Dżem wiśniowy robiony przez moją najwsopanialszą Mamę z naszych ogrodowych wiśni (swoją drogą bułeczki upiekłam dla OMC męża, sama za wiśniami nie przepadam). Czekolady, zwłaszcza te gorzkie, jemy niechętnie, a nazbierało się ich w naszym łakociowym kuferku sporo. Połączenie tych dwóch składników, jak to powiedziała Maggie - oldschoolowe. No fakt, owa para znana z wielu klasycznych deserów. U mnie na doczepkę mąka razowa i..... powiem szczerze, efekt zaskakujący, ciekawy, jednak kolejnym razem upiekę je ze zwykłej mąki, a zapach mąki żytniej zostawię dla wytrawnych wypieków.

składniki (z danego przepisu wyszło mi 12 bułeczek)

- 500g mąki razowej (lub pszennej, jeśli chcecie)
- pół kostki drożdży,
- szklanka gorącego mleka
- szklanka cukru,
- 1 jajko,
- pół kostki roztopionego masła,
- dżem wiśniowy z całymi owocami,
- gorzka lub deserowa czekolada,
- na kruszonkę - 1łyżka masła, 2 łyżki mąki, 1 łyżeczka kakao, 1 łyżka cukru,

W gorącym mleku rozrobiłam drożdże, dodając szczyptę cukru. Do mąki przelałam zaczyn i jajko wymieszane z cukrem, oraz masło. Wyrobiłam i odstawiłam na pół godziny do wyrośnięcia. Następnie wilgotną dłonią formowałam porcje ciasta, na płaskie placuszki nakładałam po kawałku czekolady oraz wiśnie z dżemu. Gotowe bułeczki ułożyłąm na wysmarowanej masłem blasze, smarowałam żółtkiem i posypywałam kruszonką. Piekłam w rozgrzanym piekarniku, w 170 stopniach, przez 25 minut. Gotowe posypałam cukrem pudrem.

Smacznego. Pa.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

pizza perfetta


Nie znam osoby która nigdy w swoim życiu nie próbowała pizzy. Znam natomiast sporo miejsc gdzie na pizze nie pójdę za żadne skarby. Bo za cienka, bo za gruba – choć tutaj stop. To kwestia gustu. Natomiast w niczyim guście nie leżą dodatki ugotowane pod warstwą sera. To jest po prostu zabójstwo pizzy, Włosi załamaliby ręce. A ich rodzima pizza, jest najwspanialsza. Bo najprostsza. Ciasto samo w sobie zachwyca, a będąc we Włoszech nie obawiam się zamówić Margharitty. Mi osobiście najbardziej smakowała na w Dolomitach, jedzona na świeżym powietrzu, w mroźny słoneczny dzień. Z rukolą i prosciutto (ah, po włosku nawet szynka brzmi cudownie). Niebyłabym sobą gdybym nie poprosiła o ketchup. Kochani – nie róbcie tego nigdy, jeśli nie chcecie poczuć na sobie wzroku bazyliszka ;) Oto przepis na najwspanialsze moim zdaniem ciasto. Dodatki wedle uznania. Buon apettito!!!

Ważne jest, by ciasto miało swój czas. Pieczone zbyt szybko po wyrośnięciu ‘rośnie w brzuchu’, a my czujemy się podle już po drugim kawałku. Dobrze wyleżekowaną pizzę możemy zjeść niemal całą.

ciasto

- ½ kg mąki typ 500,
- ½ kostki drożdży,
- 3 łyżki oliwy z oliwek,
- 2 płaskie łyżeczki soli
- 2 ząbki czosnku
- ziarenka cukru (dosłownie kilka, by drożdże zaczęły pracować)
- szklanka wody

Na dno dużej miski wlewam oliwę. Dodaję do niej przeciśnięty przez praskę czosnek i sól. Następnie dodaję mąkę i mieszam, by składniki się połączyły. W szklance mieszam wrzątek z zimną wodą. Gdy woda już nie jest gorąca – można do niej bez problemu wsadzić na dłuższą chwilę palec, dodaję cukier i drożdże. Gdy pojawi się pianka, przelewam zaczyn do miski i wyrabiam ciasto. Czasem należy doda troszkę wody, w zależności od konsystencji ciasta. Im dłużej wyrabiamy, tym lepsze będzie ciasto. Ja wyrabiam 10 minut. Kulę ciasta polewam delikatnie oliwą, posypuję mąką i przykrywam ściereczką. Ciasto po 4 godzinach wałkuję i tworzę ukochaną pizzę.
Baza powstaje z koncentratu i ziół, następnie warstwa tartego sera i inne dodatki.
NIGDY SER NA DODATKACH. Smacznego, pa.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...