Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parmezan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parmezan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 października 2012

zielone pesto z orzechami włoskimi

Dzień makaronu już za nami, no i cóż, jak zwykle publikuję posta z poślizgiem. Ostatnio tyle się dzieje, a doba mimo przesunięcia zegarka nadal ma 24h (odkrywcze, nie ma co...) Może dawka włoskich orzechów doda mi troszkę mądrości, bo jak kiedyś sądzono ich kształt tak podobny do mózgu oznacza, że są one niebywale znaczące dla ośrodkowego układu nerwowego. Idąc tym tropem, myślę sobie dziś, że moje pesto dobrze robi na marzenia o zielonej łące. Bo ją przypomina. Rzecz jasna mądre, rozsądne marzenia, skoro orzech włoski występuje w przepisie...

Wracając na ziemię, orzechy dodałam, bo nie kupię w najbliższym czasie zbyt drogich pinioli. Poza tym orzechy pochodzą z drzewa na naszym ogrodzie, razem z Tatą i Marcinku zbieraliśmy w ostatnich promieniach wrześniowego słońca. Jeśli lubicie wariacje na temat pesto i próbujecie miksować wszelkie zieleniny na przemian z różnej maści orzechami, to pesto musi zagościć w Waszej kuchni. Orzech włoski wspaniale się sprawdza, dodając potrawie charakterku swoją gorzkawą skórką. Polecam. 


Pesto przygotowałam oskubując sporą roślinkę. 
Po zalaniu niewielką ilością oliwy, pesto wspaniale przechowuje się w lodówce do kolejnego razu, 
gdy najdzie nas ochota na makaronową ucztę.

składniki

- bazylia, u mnie cała roślinka z doniczki o średnicy dużego talerza obiadowego,
- 5 ząbków czosnku,
- oliwa z oliwek, najlepsza jaką mamy w domu,
- około 15 orzechów włoskich,
- parmezan (pominęłam)

wszystkie składniki (orzechy rzecz jasna bez łupin...) wsadziłam do zamykanego, niedużego blendera (dziękuję światu za takie wynalazki...) i muksuję na gładką masę. dolewam stopniowo oliwy z oliwek, uważając, by pesto nie zrobiło sięzbyt rzadkie. Przekładam do słoiczka, przykrywam półcentymetrową warstwą oliwy. Chowam do lodówki. Mieszam ze świeżo ugotowanym makaronem gdy tylko najdzie mnie ochota.

Smacznego. Pa.

sobota, 14 kwietnia 2012

risi e bisi

Przeglądałam dziś zdjęcia którymi dzieliłam się na swojej funpage na twarzoksiążce. Jak to się stało, że jest tam tyle dań których jeszcze nie opublikowałam na śliwkach? Nie czas się zastanawiać, czas nadrabiać!

Risi e bisi jest klasycznym włoskim risottem, które przygotowałam szalenie deszczowego dnia. Nie to co dziś, dziś było przepięknie. No ale jutro ma znów zacząć padać, więc może przepis ponownie zagości w mojej kuchni. By go przygotować nie trzeba robić wydumanych zakupów. Większość produktów zazwyczaj mamy w kuchni. Jeden z nich - mrożony groszek - muszę przyznać że po prostu go kocham! Za jego uniwersalność i za wypełnienie wielu zup, zapiekanek i dań jednogarnkowych. No i ten smak... słodycz, jedyna w swoim rodzaju, taka delikatna. Co prawda mrożony groszek nie sprawdza się w sałatce jarzynowej (u mnie nigdy go nie dodawano, choć Marcinku bez groszku nie wyobraża sobie tradycyjnej krajanki...) ale w każdym innym zestawieniu jest moim ulubieńcem. W tym tym bardziej. Mi nie przeszkadzała niewielka ilość boczku, mięsożernemu samcowi Alpha nie przeszkadzało dokładnie to samo, z naciskiem na MAŁA ILOŚĆ. Znów i wilk syty i owca ocalona. Bosko...

składniki - przepis pochodzi z książki 'bowl dish'

- 1l bulionu drobiowego (u mnie tylko osolony wrzątek...),
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- 1 cebula,
- 1/2 słupka selera naciowego (pominęłam),
- 60g pancetty,
-250g ryżu arborio,
- 300g mrożonego groszku,
- 60g masła,
- 80g tartego parmezanu + do podania,
- sól i świezo mielony pieprz

Rozgrzej oliwę, dodaj posiekaną cebulę (i seler). Następnie dodaj pokrojoną pancettę. Delikatnie smaż aż cebula będzie miękka. Dodaj ryż i mieszaj około minutę aż wchłonie cały tłuszcz. Dolej chochelkę wywaru i mieszaj, aż ryż wsiąknie większość płynu. Podobnie dolewaj płyn do czasu aż ryż będzie miękki. Dodaj groszek i parmezan.Dokładnie wymieszaj, groszek powinien podgrzać się bardzo szybko. Podaj z płatkami parmezanu.

Smacznego. Pa.


niedziela, 18 września 2011

Łosoś pod kruszonką z pietruszki i parmezanu

Pewne zmiany w naszym życiu pojawiają się jak grzmot, który zamiast po ośmiu, trzaska po dwóch sekundach od pojawienia się błyskawicy. Gdy mamy tylko kilka godzin na podjęcie decyzji, nie zastanawiamy się. W moim przypadku to akurat dobre. Nie tworzę czarnych scenariuszy. Stawiam wszystko na jedną kartę i czekam. Grzmotów jak na razie nie słychać. Życzcie mi wytrwałości i szczęścia, bo zdecydowałam się na dalsze studia. Ze świata dźwięku, postanowiłam przenieść się do krainy krystalicznego obrazu, gazet nie oddalonych od twarzy o niezliczoną długość ramion i nie zamazanych numerów oddalonego tramwaju.


Mamo, dziękuję za rady, wsparcie i wiarę we mnie.

Salmon którego chcę Wam dziś zaprezentować, ma coś wspólnego z prędkim podejmowaniem decyzji. Poza czasem jaki spędza w piekarniku, zajmuje nam (i naszym rozedrganym, nerwowym palcom) zaledwie 3 minuty.

składniki (jem solo, podaje proporcje na 1 posiłek)

- dzwonko łososia,
- łyżka bułki tartej,
- łyżka siekanej natki pietruszki,
- łyżka tartego parmezanu,
- sól i świeżo mielony pieprz,
- niewielka ilość masła

Na lekko natłuszczonej blasze układamy oprószonego solą i pieprzem łososia. W misce łączymy składniki kruszonki, wyrabiając jak kruszonkę do placka drożdżowego. Posypujemy nią rybę, pieczemy w 180 stopniach przez 20 minut, lub do momentu gdy ryba będzie gotowa. Podajemy z ulubioną jarzyną.

poniedziałek, 4 lipca 2011

szparagi bez gotowania


Po prostu. Bez wielu dodatków, a przede wszystkim - bez tracenia smaku w wodzie. Przepis dostalam od mamy, mama z kolei od znajomego, który lubi gotowanie równie mocno jak ja.

A z tymi szparagiami to bylo niezle zamieszanie. Napatrzylam sie na blogach, oj napatrzylam. A na peczek tych zielonych czekalam, az w koncu przyjechaly z Poznania, a ja nieomalze rozwinelam przed nimi czerwony dywan. I co tu teraz z nimi poczac? W pascie? Quiche? Kiedy Marcinku kreci nosem i chce po prostu! Z wody! Aby (po raz enty) wilk byl syty a owca w jednym kawalku, zapieklam je w piekarniku otoczone w oliwie i przyprawach, pod kolderka z parmezanu. Smakowaly.Pozostaly chrupkie, co uwielbiam w warzywach. Zniknely natychmiast, nie zostawiajac nawet karteczki z napisem wracamy za rok...



skladniki

- peczek zielonych szparagow,
- 3 lyzki oliwy z pestek winogron,
- sol i pieprz do opruszenia,
- kilka szeroko startych platow parmezanu,
- 2 lyzki wody

Szparagi przycielam, umylam i otoczylam w oliwie i przyprawach. Przykrylam parmazanem, na dno naczynia wlalam wode. Pieklam w srednio goracym piekarniku - 120 stopni przez okolo 45 minut. Warto sprawdzic, czy twardosc warzyw jest odpowiednia do naszych upodoban.

Smacznego. Pa.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...