- Cześć wszystkim! - rzuciła Hanka wchodząc do fundacji.
- O, witamy, nareszcie jesteś, dzieciaki już się doczekać nie mogły. - rzuciła niemalże chórem ekipa Okna Na Świat, która od lat stanowiła nierozerwalny mur, dzielnie broniący potrzebujących dzieciaków. Każda minuta spędzona tutaj, dawała Hance poczucie spełnienia. Pozatym Olga i Janek również spędzali tu sporo czasu, a budując wspólnie namiastkę normalności dla tych dzieciaków, czuli, że cała reszta życiowych problemów znaczy nie więcej niż przypalone mleko. Hanka zdążyła zdjąć kurtkę, powiesić torbę na krześle, gdy usłyszała szepty za drzwiami. Wyglądając za futrynę zobaczyła trzy dziewczynki, stojące na baczność, z rączkami splecinymi w koszyczki. Za nimi stał Janek. Przy jego wzroście te trzy kruszynki wyglądały karykaturalnie. Nachyliła się i ułatwiła im rozpoczynając rozmowę.
- Dzień dobry. Cóż tam? Widzę że delegacja ma ważną sprawę, hę??? - Janek porozumiewawczo puścił do Hanki oczko.
- Pani Haniu, bo pani rozumie. Jak pani nie było to smutno nam strasznie było. Tak bardzo że normalnie szok. Pozatym niedługo wróci pani Olga. No i chodzi o to, że...
- No o to, że takich dyskotek jak pani to nikt nie organizuje i pomyśleliśmy, że jest okazja. - Starsze dziewczynki starały się poprawnymi zdaniami przekonać Hankę do swojego pomysłu, najmłodsza została chyba wysłana jako spulchniacz do Hankowego serca. Jej minka i zadarty nosek nie mógł nie zadziałać, szczególnie na kogoś tak wrażliwego jak Hanka.
- Tak? Okazja! Przyjęcie powitalne dla pani Olgi, czy pretekst tylko, co? - zapytała z uśmiechem Hanka, kucając, by połaskotać najmłodszą. Dziewczynka zachichotała, po czym również zaczęła bronić idei. Wiadomym było, że wcale nie musiała, bo pomysł spotkał się w aprobatą Hanki. Jednak pozwoliła dziewczynkom się wykazać. W końcu w życiu nie raz będą musiały bronić swego.
- Ale pani Hanusiu, my już transparent zaczeliśmy malować!
- No ależ pani Hanusiu. Proszę się nie dać prosić. Wszyscy bardzo prosimy. To jak będzie ?- Janek wypowiadał te słowa z ciężko opanowanym śmiechem, natomiast dziewczynki miały miny, jakby od tej jednej decyzji zależało ich szczęście. Hanka patrzyła to na nie to na kolegę, po czym nie wytrzymała.
- Ha ha, no jasne dziewczyny! Zmykajcie, przekażcie dalej, że przyjęcie już niedługo. No! Świetnie wam poszło. A teraz szybko do transparentu i... zastanówcie się za co chcecie się przebrać. To będzie bal przebierańców. - Z minami radosnymi, dzięki którym korytarz niesamowicie pojaśniał, podopieczne Hani pobiegły do reszty dzieciaków. Teraz zostali sami z Jankiem. On sam również miał radosną minę, po której Hanka wiedziała, że u niego wszystko już dobrze. Lubiła go takiego, ostatni incydent na Placu Wolności uspokoił ją. Zdawał się zakochany po uszy.
- Ale Olga będzie miała minę. Nie mogę się doczekać. - powiedział siadając na biurku. W rękach trzymał długopis, którym bawił się tak wprawnie. Przelatywał między jego długimi palcami niczym moneta w rękach magika.
- Mam! Janek! Zróbmy bal z czarami i sztuczkami. Wróżby i iluzje, co ty na to? - zapytała Hanka.
- No, świetnie, ty za cygankę a ja za złego maga? No rewelacja, już się wczuwam w rolę.
- Za złego może nie, ale pomyśl, tego jeszcze nie bylo. Dzieciaki będą zachwycone - klasnęła w ręce Hanka. - No, jak narazie widzę, że to ty jesteś zachwycona, no i dobrze. Pozatym mam pomysł. Co powiesz o ciasteczkach i innych smakołykach? Może mógłbym zamówić w no, powiedzmy zaprzyjaźnionej kawiarni?
- Mógłbyś? Świetnie, byłoby wspaniale. No to nic, ja zabieram się za telefony, może zorganizuję coś więcej niż talię kart, i pomyślę nad oprawą muzyczną, gdzieś tu miałam też numer do wypożyczalni stroi.
- Szukaj szukaj, ja skoczę do Picollo po spaghetti. Zjesz? - powiedział szukając portfela w kurtce.
-Z Picollo? Januś, jesteś złoty. Z miłą chęcią. Powiem Ci, że ostatnio wychodzi mi nawet podobne. Musisz wpaść kiedyś. Może nawet z....dziewczyną? - Janek uśmiechnął się do Hanki tak promiennie, że jasne było że kolejna kolacja zapowiada się z nową osobą w drużynie. Gdy szedł pogwizdując na korytarzu, Hanka marzyła o tym, by kiedyś czuć się podobnie. Zakochana po uszy, bez końca, bez wątpliwości.
przepis na spaghetti z drobiowymi klopsikami- 500g mielonego mięsa z indyka,
- 1 mała szalotka,
- kilka kropli sosu Wacestair,
- sól i pieprz do smaku,
- oliwa z oliwek,
- mąka
- puszka krojonych pomidorów/pomidory zaprawiane,
- 1 cebula,
- 1 ząbek czosnku,
- ulubione zioła (oregano, bazylia, tymianek, cząber),
- 1/2 łyżeczki cukru (by zbalansować kwaśny smak pomidorów)
- makaron spaghetti z mąki durum,
- natka pietruszki
W dużej ilości osolonego wrzątku gotujemy makaron. Mięso wyrabiamy z przyprawami i formujemy maleńkie kuleczki. Otaczamy z mące i smażymy na rozgrzanej oliwie. Zabieramy z patelni i po dolaniu oliwy smażymy drobniutko posiekaną cebulę. Następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i wlewamy pomidory. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i cukrem. Gotujemy by zdedukować sos. Na końcu dosypujemy zioła i dorzucamy klopsiki. Gdy klopsiki dobrze przejdą sosem, podajemy z makaronem i natką pietruszki.
Smacznego. Pa.
Już wkrótce ciąg dalszy opowieści na blogu Smaczny Dom (LINK) ...zapraszamy. Wszystkie odcinki można znaleść
tutaj