Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 maja 2013

migdałowo kokosowa korma z krewetkami

Czy można zaprzyjaźnić się w krewetką? Jeśli ona tak patrzy... i patrzy... a my myślimy jedynie o tym, by ją zjeść. Nie można. Trzeba za to wytłumaczyć sobie, że krewetka patrzy na nas nie okiem, tylko zielem angielskim. I wtedy idzie jakoś łatwiej. Koniec bajek, czas na konkrety. 

Wiecie jak uzyskać bardziej krewetkowy smak czegokolwiek, co postanowiliście ugotować? Nie wyrzucajcie głów i pancerzy. Zalejcie je wodą, dodajcie soli i pozwólcie całej krewetkowej kwintesencji przejść do wywaru. Wtedy dopiero możecie pozbyć się bezużytecznych części krewetki. Ja na takim właśnie wywarze przygotowałam tą oto kormę i muszę powiedzieć, że była dobra. Krewetkowa, łagodna, idealnie migdałowo kokosowa, indyjska. Łagodna, bo taka właśnie korma być powinna, z resztą zbyt ostry smak jakoś kłóci mi się ze smakiem krewetek. Danie jest kolejnym, powstałym z dodatkiem sosu Pataks, tym razem padło na ten, na którym uczyłam się i darzę go sporym sentymentem. Gdy jeszcze w Anglii postanowiłam zapoznać się z orientalnymi smakami, sos Korma by Pataks był pierwszym, który wprowadził mnie w świat indyjskich smaków. Świadomie wybrałam najpierw łagodny, delikanty smak, by później zaryzykować mocniejszych, ostrzejszych sosów. Polecam każdemu nowicjuszowi, jak i laikowi nieznającemu smaków wschodu. Nie masz czasu by samodzielnie przygotować sos? Użyj całego słoiczka, przekonaj się o jego bardzo wysokiej jakości i przyzwoitym składzie.

składniki

- 500g krewetek (u mnie 8/12),
- 200ml wywaru ugotowanego na główkach i pancerzach krewetek,
- 1 średnia, żółta cebula,
- 2 ząbki czosnku,
- puszka mleka kokosowego,
- 4 łyżki sosu Korma firmy Pataks (ewentualnie łagodne przyprawy kuchni indyjskiej i jogurt naturalny),
- 3 łyżki płatki migdałów,
- łyżka wiórków kokosowych + 2 łyżeczki
- 3 łyżki oleju roślinnego,
- sól i pieprz



Krewetki obieramy urywając im bestialsko (żart...) główki, a pancerze zdejmujemy rozcinając nożyczkami od strony urwanej główki, do przedostatniego segmentu. Rozdzielamy mięso z ogonkiem od pancerza. Płuczemy, wyciągamy strunę jelita. Pancerze i główki zalewamy 200ml wody, solimy i gotujemy na wolnym ogniu około 10 minut. Odcedzamy i zachowujemy płyn. 

Ryż gotujemy w osolonej wodzie, dodając niewielką część mleka kokosowego z puszki, oraz 2 łyżeczki wiórków kokosowych.

Cebulę i czosnek bardzo drobno kroimy lub traktujemy malakserem. Wrzucamy na rozgrzany olej i szklimy. Wlewamy płyn krewetkowy i doprawiamy przyprawami, bądź po zagotowaniu dodajemy sos Pataks. Gdy sos zacznie gęstnieć, dodajemy mleko kokosowe, płatki migdałów oraz wiórki. Doprawiamy do smaku, pamiętając, że część soli przejdzie zaraz do krewetek. Wrzucamy krewetki na 4-5 minut do gorącego sosu, trzymając danie cały czas na niewielkim ogniu.Podajemy z ryżem oraz dekorujemy migdałami.

czwartek, 23 maja 2013

ostra tikka masala z cieciorką i batatami z dodatkiem sosu Pataks

Dziś będzie wyjątkowo ostro. A to za sprawą niepozornie wyglądającej, jednak niesamowicie temperamentnej papryczki. Oj dała nam popalić, dała. Ale spokojnie, nie tak, żeby ciężko było zjeść, jednak ręka którą kroiłam tego dnia składniki nosiła ostry smak na palcach przez kolejne trzy dni. I daję słowo, myłam ręce wielokrotnie. Podobno sok z cytryny pomaga, dowiedziałam się niestety po fakcie. 

Wracając do dania łączy ono smaki cudownych, mało popularnych w naszej rodzimej kuchni smaków razem z aromatycznym sosem pełnym przypraw i ostrością małej, wspomnianej wcześniej Scotch Bonnet. Do przygotowania sosu i marynowania kurczaka użyłam produktu gotowego, który mogę polecić wszystkim, dla których skomponowanie własnego zawiesistego sosu z nutami orientu to jeszcze za wysokie schody. Sama, gdy poznawałam smaki kuchni indyjskiej kupowałam sosy Pataks, by w przyszłości wiedzieć w którą stronę mam iść, by komponować własne dania. Jeśli nie boisz się sosów ze słoiczka, poza tym masz wenę, by dodać własne składniki, kup. Przekonaj się, że po Pataksie nie ma ani zgagi ani niestrawności. 


składniki

- 1 podwójna pierś z kurczaka,
- puszka cieciorki,
- 2 słodkie ziemniaki,
- 1 żółta cebula,
- 1/4 papryczki chili ( Scotch Bonnet)
- słoik sosu Pataks Tikka Masala,
- puszka mleczka kokosowego,
- ryż basmati,
- garść kolendry,
- sól i pieorz do smaku,
- szczypta kurkumy,
- olej roślinny (rzepakowy)

Ryż gotujemy w słonej wodzie na sypko. Kurczaka kroimy w paseczki lub kostkę i marynujemy w połowie zawartości słoika sosu tikka masala, dodając szczyptę kurkumy (u mnie jeśli chodzi o kurkumę szczypty są pokaźne). Mięso odkładamy do lodówki na około godzinę. Ziemniaki obieramy, kroimy w sporą kostkę. Cebulę również. Cieciorkę odcedzamy na sitku. Na oleju smażymy najpierw zamarynowane mięso. Gdy białko się zetnie, zdejmujemy mięso z patelni, dzięki temu w późniejszym gotowaniu będzie soczyste. Dolewamy oleju i szklimy cebulę. Dodajemy ziemniaki i mieszamy przez około minutę by lekko się przesmażyły. Zalewamy mleczkiem kokosowym i resztą sosu Tikka Masala. Teraz dodajemy chili pokrojone drobno, uwaga na palce!!! Najlepiej zrobić to w rękawiczkach. Dorzucamy mięso i cieciorkę. Po około 5 minutach gotowania na małym ogniu próbujemy i solimy wedle uznania. Ja nie soliłam już wcale. Danie podajemy z ryżem i listkami kolendry.

Dziękuję firmie Pataks za udostępnienie produktu.
Smacznego, Pa.

niedziela, 17 marca 2013

oszukane risotto by marcinku

Pamiętacie wieprzowinę z ryżem po hiszpańsku? To danie jest podobne. Jest też jednym z tych, którymi kulinarnie imponował mi małżowinek na początku naszej historii. Miłe wspomnienia. Były dania mniej lub bardziej udane, zaplanowane w najdrobniejszym szczególe, albo też dania - przypadki. Najzabawniejsze było to, gdy niewiele wiedząc o gotowaniu, posłuchałam porad znajomej i ugotowałam pseudo carbonarę na serkach topionych. I co dalej? No co. Od tego momentu wiedziałam, że mój facet ma słabą wątrobę. Wtedy wyszło słabo, teraz mamy wiele wesołych wspomnień, także tych kulinarnych. I świetnie.

Kocham dania z ryżem, w tym dodatki stanowią głównie mięso mielone, kolorowe papryki, marchew i kukurydza. A! No i cebula, której tym razem zapomniałam dodać. Można? No okazuje się, że tak. Wam jednak proponuję dodać, by danie było dodatkowo zdrowsze i smaczniejsze. Może faktycznie ten ryż powinien przygotowywać Marcinku...

wtorek, 29 stycznia 2013

Django i sałatka ryżowa z ementalerem

Szybko wymieszana, spakowana i z radością zjedzona w pracy. Choć to przecież nic takiego. Kilka składników i już. Małżowinek to w ogóle nosem kręcił, i bardzo dobrze! Sama zjadłam, zadowolona z efektu i siebie. Z tego, że skomponowałam sałatczkę z tego, co akurat było pod ręką. Z utęskieniem czekam tylko na wspaniale dojrzałe pomidory, malinówki i bawole serca, by wreszcie zajadać się nimi do woli. Wąchać, cieszyć oczy ich kolorem i kształtami. Puki co musimy zadowolić się malutkimi koktajlówkami i przetworami.

Skoro już przy przetworach pomidorowych jesteśmy, przypomina mi się ilość czerwonej substancji która występowała w Django, nowym filmie Quentina Tarantino. Na ogół nie lubię krwawych filmów, ani tych gdzie trup ścieli się często i gęsto, jednak w jego filmach jakoś ta brutalność mnie nie przeraża. Doszłam do wniosku że chodzi o kolor przedstawionej krwi. Nie jest bordowo czarna, tylko pomidorowo jasna, niepoważna i potraktowana dość lekko. 



Film na który namawiam każdego, jeśli w ogóle jest ktoś kogo trzeba namawiać. Wspaniała gra aktorska, dobra fabuła, słowem dobrze spędzony czas. Historia niewolnictwa widziana z jednej strony oczami Niemca, który wyzbyty jest jakichkolwiek uprzedzeń rasowych. Tu moim zdaniem ukryta jest największa przewrotność tego filmu. Z drugiej strony tą samą historię widzimy z perspektywy tytułowego Django, który otrzymuje szansę wolnego życia. Wspaniałe sceny, wspaniała muzyka. Powiedziałabym, że Quentin w szczytowej formie. No i nowe określenie które zdobyłam na Małżowinka - my troublemaker.

składniki na Quentinową sałatkę

- szklanka ryżu (wybrałam parboiled),
- 150g sera żółtego ementaler,
- 1/4 czerwonej cebuli,
- pół szklanki czarnych, drylowanych oliwek,
- pomidorki koktajlowe (ilość wedle uznania),
- natka pietruszki,
- 1 łyżka majonezu, 2 łyżki jogurtu naturalnego,
- sól i świeżo mielony pieprz

Ryż gotujemy w osolonej wodzie, uważając by go nie rozgotować. Studzimy, przekładamy do miski. Ser kroimy w kosteczkę, cebulę bardzo drobno a oliwki w plasterki. Dodajemy jogurt i majonez, przyprawy. Mieszamy, na końcu dodając umyte pomidorki pokrojone w czwórki i posiekaną natkę.

Polecam zarówno sałatkę jak i Django,

Smacznego. Pa.

sobota, 1 grudnia 2012

bezmięsne curry z jajkiem i 'życie pi'

Zastanawiałam się co ugotować, by było bezmięsnie, ale sycąco. Pomyślałam o jajkach i o czymś w hinduskim stylu, curry mile rozgrzewającym nasze brzuszki. Curry które powstało, było moim obrazem namalowanym od A do Z, przyznaję, że byłam całkiem dumna z efektów. Jedynym błędem jaki popełniłam, było zbyt długie 'moczenie' jajka w gorącym sosie, przez co jak widzicie lekko mi zieleniało z gorąca. Następnym razem wrzucę do sosu jajka na pół miękko, z nadzieją że środek żółtka pozostanie minimalnie płynny.  Kochamy z Marcinku takie dania, nie mogę się doczekać kiedy trafimy do hinduskiej knajpki z prawdziwego zdarzenia, by spróbować nowych smaków w cudzym wydaniu, by poszerzyć moje kulinarne horyzonty.

Wiecie? Bardzo żałuję, że w kinach ukazuje się tak niewiele ekranizacji książek które wywarły na mnie olbrzymie wrażenie. Może zbyt surrealistyczne fikcje Jonathana Carrola są zbyt ciężkie do nakręcenia, ale reszta? W końcu czytam nie tylko jego książki. Bardzo cieszę się, że wkrótce zobaczymy 'Życie Pi', pióraYanna Martela. To jedna z moich ulubionych książek, odbiła się w mojej wyobraźni niezwykłą ilością barw. W zwiastunach widziałam podobne kolory, tym bardziej czekam na film z olbrzymią nadzieją, że po raz pierwszy dorówna on książce. Nie wiem czy taka sytuacja jest w ogóle możliwa, już niedługo się przekonamy. A wszystkim tym, którzy książki jeszcze nie znają, polecam gorąco. Filozoficzna historia o chłopcu przemierzającym wody oceanu, z olbrzymim tygrysem na pokładzie łodzi. Nierealne, jednak jeśli lubicie takie nierzeczywiste klimaty, przeczytacie z zapartym tchem. Historia o strachu, woli życia, przyjaźni człowieka z wielkim dzikim kotem, słowem syrop z ludzkich emocji, słabych i mocnych stron. Może dziecko we mnie ukryte jest większe niż myślałam, bo baśniowe książki nigdy mi się nie nudzą. Być może faktycznie powinnam czytać 'Chłopów' i inne polskie dzieła, ale chyba jeszcze nie dorosłam. Sorry...




przepis na pyszne bezmięsne curry z jajkiem

- jajka, po 1 na osobę,
- żółta fasolka szparagowa,
- 1 cebula, 
- 2 ząbki czosnku,
- 4 dojrzałe pomidory (na obecną porę roku lepiej wybrać pomidory w puszce),
- ulubiony ryż,
- 2 kuleczki ziela angielskiego,
- liście curry, (suszone)
- klarowane masło,
- 1 łyżeczka  kuminu, kolendry, kurkumy, chilli, sól.

 Dodałam jeszcze łyżeczkę curry, myślę jednak, że w tych smakach można dowolnie eksperymentować z ulubionymi przyprawami. Wypróbowałam też z garam masalą...

Ryż gotujemy wg przepisu na opakowaniu, z solą i zielem angielskim. Cebulę i czosnek rozdrabniamy malakserem, by uzyskać efekt tartej papki. Na klarowanym maśle chwilę smażymy przyprawy, bez liści. Dorzucamy cebulę i czosnek, smażymy około 5 minut. Następnie dorzucamy fasolkę, trochę wody i gotujemy na pół twardo. Teraz dodajemy pomidory i gotujemy do zredukowania. Do gorącego sosu, już po skręceniu ognia wkładamy na 5 minut jajka, by ich wierzchnia warstwa białka zmieniła kolor i smak. Podajemy z kolendrą lub natką i ryżem.

Smacznego. Pa.


piątek, 21 września 2012

hasała świnka po polach Prowansji

Nazwa może śmieszna, ale tak postanowiłam nazwać to danie. Ugotowane z najlepszych jakie tylko znam pomidorów, oraz z podarowanej przez dobrego człowieka cukinii. Gatunku pomidorów nie znam, wiem tylko, że smakują mi bardziej, niż niezastąpione malinówki, a to już chyba dużo... Obiad gotowałam dla rodziców, cała trzęsąca, by im smakowało i nawet nawet, pochwalili. Co prawda nie wiem jak było na prawdę, ale muszę przyznać, że mi takie dania odpowiadają bardzo. Masa warzyw, mięsa tyle o ile, po prostu by fruwało troszeczkę, zioła i ryż. Poemat. Takie połączenie jest idealnym wejściem do jesiennego menu. Już ciepłe, w odróżnieniu od lekkich chłodnych sałat, sycące, najlepiej długo gotowane na niewielkim ogniu... Ja gotowałam dość szybko, i mięso z pewnością byłoby lepsze gdyby dać mu jeszcze godzinkę, no ale to już następnym razem. Gdy świnka hasać będzie z dedykacją dla Marcinku. Choć ostatnio chodzi za mną krupnik i grochówka, to na razie ich cięższe, rozgrzewające składniki muszą poczekać, dając miejsce pełnym najwspanialszych warzyw daniom, zamykającym w sobie moc letnich smaków, tyle, że na ciepło. Równie ciepło pozdrawiam, cała chorutka...

składniki

- 400g łopatki wieprzowej,
- ładna cukinia, zielona lub żółta,
-  1 żółta papryka,
- 2 dojrzałe pomidory,
- 3 połówki suszonych pomidorów,
- zioła prowansalskie,
- ząbek czosnku,
- sól, pieprz,
- ryż do podania, u mnie parboiled

Łopatkę kroimy w niewielkie kawałki i oprószamy solą i pieprzem. Smażymy chwilę na rozgrzanej patelni, by mięso się zarumieniło. Następnie dorzucamy paprykę, czosnek oraz cukinię. Pomidory sparzamy, suszone zaś zalewamy niewielką ilością wrzątku. Gdy papryka i cukinia zmiękną, dorzucamy pomidory pokrojone w kostkę, dolewając wodę z suszonych pomidorów. Gotujemy do zredukowania sosu, dosypujemy roztarte zioła. Podajemy z ryżem.

Smacznego. Pa.

niedziela, 9 września 2012

kedgeree z wędzonym łososiem

Cóż za weekend. Śpiewam na głos w domu, by nie było aż tak rażąco cicho... Marcinq we Francji, rodzice w Karpaczu SPAmują, a Fuks, (nasz poznański labrador) zbyt wylewny  nie jest... Gotuję co mi się podoba, tradycyjnie bez mięsa, bo mięsożerca wyjechał. Dzisiejsze danie zajęło drugie miejsce w konkursie organizowanym przez PODRAVKĘ na blogu Filozofia smaku, bardzo dziękuję :) i pierwsze miejsce na naszym stole odnośnie ulubionych dań ryżowych. Smakuje szczególnie wtedy, gdy łosoś przyjedzie wprost znad morza, a ja wiem, że został dobrze uwędzony. W połączeniu z curry, ryżem i jajkiem smakuje na prawdę wybornie, musicie spróbować. Kedgeree jest daniem australijskim, zawsze zawiera wędzoną rybę, od Was zależy jaką użyjecie, jajka ugotowane na twardo, ryż i curry. Skropione cytryną jest po prostu przepyszne. Jeśli jesteście fanami włoskiego risotta, ta wariacja ryżowa z pewnością trafi do Waszego menu. 

Zostawiam Was z przepisem, uciekam na spacer, kto wie, może to ostatnia taka piękna niedziela tego lata...


składniki

- 200g wędzonego łososia,
- szklanka białego ryżu, ja wybrałam parboiled,
- 2 jajka ugotowane na twardo (najlepiej w lekko miękkim środkiem żółtka),
 - pęczek dymki, (choć w oryginale występuje natka)
- 1 mała cebula,
- sok z połowy cytryny,
- łyżeczka curry,
- sól i świeżo mielony pieprz,
-olej roślinny

Cebulę kroimy w drobną kostkę i szklimy na niewielkiej ilości oleju roślinnego. Dosypujemy curry i mieszamy do uzyskania cebulowej, żółtej papki. Następnie dorzucamy wypłukany, moczony przez około
godzinę ryż i mieszamy. Zalewamy szklanką wody i mieszamy aż do wchłonięcia, podobnie jak w przypadku włoskiego risotta. Gdy ryż będzie miękki dorzucamy większość łososia, zachowując niewielką część. Mieszamy, dodajemy dymkę. Przyprawiamy, skrapiamy sokiem z cytryny,  tuż przed podaniem dodajemy resztę łososia oraz jajko ugotowane na średnio twardo, uważając, by nie przegotować.

Smacznego, pa.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

kolorowe chilli z kiełbaskami

Ostre smaki pojawiają się u nas ostatnio rzadziej. Może dlatego, że wystarczająco gorącą mamy wokół siebie atmosferę i zamiast chilli potrzebujemy raczej gaśnicy, by stąpać po pewnym emocjonalnie gruncie... Ale ochota się pojawiła, trzeba było przypomnieć kubkom smakowym o wyraźnych smakach. Z zapasem papryk w lodówce zaplanowałam danie z kuchni tex-mex. Wyszło kolorowo, ciekawie, dość ostro, a to za sprawą przyprawy do chili con carne firmy Kotanyi Uwielbiam tego typu mieszanki, nie jakieś tam podłe fixy, w stylu 'dodaj tylko talerz i sztućce', ale po prostu ufiksowane przyprawy. W składzie samo dobro, niby to samo co dodaję do chilli, ale jednak ostrzejsze. I dobrze. Chilli, słodka papryka, kumin, pieprz zwykły i cayenne, oregano i - jedyne zastanawiające, choć nadal brzmiące całkiem naturalnie - włókno grochu. Smaki meksykańskich ulic się nam przypomniały, miłe ciepło w gardłach zostało i pewnie pojawi się przy kolejnej meksykańskiej uczcie. Mimo, że przyprawa stricte do chilli con carne, to w chilli a'la Ania tez się sprawdziło. Poza tym kiełbaski to tez carne :)

składniki

- 4 surowe białe kiełbasy,
- 1 cebula,
- żółta, czerwona i zielona papryka,
- puszka pomidorów, lub słoik zaprawianych ze spiżarni,
- puszka czerwonej fasoli,
- 2 łyżki przyprawy do chilli KOTANYI,
- szczypta gorzkiego kakao,
- łyżeczka cukru,
- sok z limonki,
-  ryż ugotowany na sypko


Kiełbaski tniemy nożem lub dla ułatwienia nożyczkami i podsmażamy na rozgrzanej patelni. Dodajemy pokrojoną cebulę, szklimy, następnie dorzucamy papryki. Gdy lekko się przyrumienią, polewamy pomidory i wrzucamy przyprawy. Gotujemy, lekko redukujemy. Na koniec gotowania dorzucamy fasolę i wyciskamy sok z limonki. Podajemy z sypkim ryżem.

Dziękuję firmie Kotanyi za paczuszkę z przemiłą zawartością...


Smacznego. Pa.

środa, 25 kwietnia 2012

leniwe gołąbki

Te leniwe ptaszki powstały jako kolejna odpowiedź na dostępne w marketach półprodukty. Przepisów na podobne znajdziecie w internecie całkiem sporo, jednak ja miałam pewne zastrzeżenia. Pierwsze wątpliwości pojawiły się w momencie gdy przypomniałam sobie smak gołąbków Marcinku. Oj jakie on robi gołąbki... W sosie bardziej własnym niż pomidorowym, dodatkowo nie tylko gotowane, ale obsmażane. Tutaj na kujawach podobno robią tak wszyscy. Dla mnie była to absolutna nowość. Smak podsmażonej kapusty jest jedyny. Cukier zawarty w jej liściach karmelizuje, dodając całości innej słodyczy niż znana mi z tych tylko uduszonych w sosie. No i teraz jak miałam dodać poszatkowaną surową kapustę do mięsa, jeśli w środku pozostanie ona chrupka? No jak? Podsmażyłam listki, wystudziłam i dopiero wtedy wymieszałam z mięsno-ryżowym farszem. Smakowały wspaniale, zastanawiam się tylko jak zmodyfikować sos, by był bardziej gołąbkowy... Tutaj jeszcze ciekawostka. Moja rodzina w górach je gołąbki w sosie grzybowym. I to zawsze. Nie wiedziałam jak je ocenić, ale muszę przyznać, że smakują bardzo dobrze. Sama jeszcze nie robiłam, przyznam, że troszkę się boję, czy wyjdą równie dobre jak te w Świerkach :)

składniki

- mielone mięso wieprzowe,
- szklanka ugotowanego ryżu,
- 1,5 szklanki poszatkowanej kapusty,
- sól, pieprz,

- 2 łyżki przecieru pomidorowego 30%,
- łyżka masła,
- pół szklanki mleka,
- łyżeczka mąki
- sól i pieprz

Kapustę lekko podlewamy wodą, gotujemy, lekko przesmażając. Wody powinno być niewiele. Przestudzamy, wyrabiamy z mięsem, ryżem i przyprawami. Formujemy zgrabne owalne gołąbki i smażymy na blady złoty kolor. W garnku rozpuszczamy masło, dodajemy koncentrat, przesmażamy. Dolewamy mleko rozrobione z mąką i mieszamy z koncentratem. Przyprawiamy. Zalewamy gołąbki i dusimy około pół godziny, by przeszły smakiem sosu. Podajemy z duszonymi ziemniaczkami.


Klopsiki i pulpety 
przepis dołącza do klopsikowej akcji Maggie
Smacznego. Pa.

wtorek, 17 kwietnia 2012

ryżowa sałatka z kurczakiem, ananasem i porem

Nie każdy lubi połączenie owoców z mięsem, czy w ogóle z założenia wytrawnymi potrawami. My nie mamy z tym problemu, zresztą nie zawsze owoc musi oddawać jedynie słodycz. Bywa, że wnosi w smak potrawy wiele innych smaków, tych soczystych, najlepszych, a nie tylko słodki smak. Zgadzacie się? Tą sałatkę lubiłam jeść w pracy, kupowałam gotową. Zmodyfikowałam ją jednak, odejmując ogórka kiszonego, który w tym połączeniu wydał mi się już zbędny. W sałatkach najlepsze jest to, że ja odejmę ogórka, Ty dodasz kukurydzę, a ktoś znajomy do całości doda tabasco, bo lubi mocne wrażenia. I spoko, każdy ma swoją sałatkę, zgadzają się bazy, a efekt końcowy zaskakuje za każdym razem gdy jeden przepis wypływa spod rąk kolejnej kucharki. I to jest najlepsze. Dlatego lubię w sytuacjach podbramkowych zamiast o pogodzie, rozmawiać o smakach. Niekoniecznie o gotowaniu, bo z tym u ludzi bywa różnie, ale nawet jeśli nie gotują, je każdy.

składniki

- pierś w kurczaka
- pół pora (białej i zielonej części),
- ananas z puszki,
- ryż długoziarnisty,
- majonez i jogurt 1:1,
- sól i pieprz

Pierś kurczaka gotuję w osolonym wrzątku około 20min, studzę. Kroję w kostkę, razem z ananasem. Dodaje pokrojony w plasterki por - w czasie mieszania zacznie ładnie pierścionkować. (blogowanie wspiera słowotwórstwo...) Mieszamy z zimnym ugotowanym na sypko ryżem, dodajemy majonez, jogurt i przyprawiamy. Przed podaniem schładzamy przez co najmniej 3h.

Smacznego. Pa.

sobota, 14 kwietnia 2012

risi e bisi

Przeglądałam dziś zdjęcia którymi dzieliłam się na swojej funpage na twarzoksiążce. Jak to się stało, że jest tam tyle dań których jeszcze nie opublikowałam na śliwkach? Nie czas się zastanawiać, czas nadrabiać!

Risi e bisi jest klasycznym włoskim risottem, które przygotowałam szalenie deszczowego dnia. Nie to co dziś, dziś było przepięknie. No ale jutro ma znów zacząć padać, więc może przepis ponownie zagości w mojej kuchni. By go przygotować nie trzeba robić wydumanych zakupów. Większość produktów zazwyczaj mamy w kuchni. Jeden z nich - mrożony groszek - muszę przyznać że po prostu go kocham! Za jego uniwersalność i za wypełnienie wielu zup, zapiekanek i dań jednogarnkowych. No i ten smak... słodycz, jedyna w swoim rodzaju, taka delikatna. Co prawda mrożony groszek nie sprawdza się w sałatce jarzynowej (u mnie nigdy go nie dodawano, choć Marcinku bez groszku nie wyobraża sobie tradycyjnej krajanki...) ale w każdym innym zestawieniu jest moim ulubieńcem. W tym tym bardziej. Mi nie przeszkadzała niewielka ilość boczku, mięsożernemu samcowi Alpha nie przeszkadzało dokładnie to samo, z naciskiem na MAŁA ILOŚĆ. Znów i wilk syty i owca ocalona. Bosko...

składniki - przepis pochodzi z książki 'bowl dish'

- 1l bulionu drobiowego (u mnie tylko osolony wrzątek...),
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- 1 cebula,
- 1/2 słupka selera naciowego (pominęłam),
- 60g pancetty,
-250g ryżu arborio,
- 300g mrożonego groszku,
- 60g masła,
- 80g tartego parmezanu + do podania,
- sól i świezo mielony pieprz

Rozgrzej oliwę, dodaj posiekaną cebulę (i seler). Następnie dodaj pokrojoną pancettę. Delikatnie smaż aż cebula będzie miękka. Dodaj ryż i mieszaj około minutę aż wchłonie cały tłuszcz. Dolej chochelkę wywaru i mieszaj, aż ryż wsiąknie większość płynu. Podobnie dolewaj płyn do czasu aż ryż będzie miękki. Dodaj groszek i parmezan.Dokładnie wymieszaj, groszek powinien podgrzać się bardzo szybko. Podaj z płatkami parmezanu.

Smacznego. Pa.


środa, 11 kwietnia 2012

risotto a la Parma z rukolą

Jaki znacie szczyt kulinarnego zakręcenia? U mnie jego czubeczek ukazał się wczoraj podczas planowania obiadu. Na forum zapytałam o danie z rukolą, padło kilka na prawdę ciekawych propozycji. Pesto, zupa z dodatkiem łososia, miam! Miałam szalony apetyt na makaron, a smutna rukola powolutku prezentowała się jakby uszło z niej życie. W święta była ściółką pod jajka faszerowane, ale poza tym nie znikała zbyt szybko. Górę wzięły wędliny. Ale wracając do zakręcenia. Gdy zobaczyłam pomidorki koktajlowe, nagle mnie oświeciło - zrobię spaghetti z szynką parmeńską i rukolą! Świetnie... Wykorzystam resztę rukoli i wędliny - tyle że po powrocie do domu drugi błysk - tym razem znacznie jaśniejszy. 'Ty istotko niemądra, toć masz już takie danie na blogu...' A ja się cieszyłam, że jakiąś nowość w głowie ułożyłam. (Nowość dla swojej kuchni rzecz jasna, nie wogóle, bo przecież nie jestem jeszcze tak dobra, by komponować przepisy od nowa...)I co? No cóż. Po rozmowie z moją risottową guru - Obee, doszłam do wniosku, że skoro szpinak pasuje do ryżu, dlaczego rukola miałaby nie pasować? Można? Można! Polecam. Wyraźny, zdecydowany smak równoważy delikatny, maślany smak ryżu. Rewelacja.


Dodatkowo powiem, że całe to danie przygotowałam w 20 minut, czym bije ono na głowę nawet najszybsze dania. Lubię, gdy ryż w risotcie jest w miarę sprężysty a nie miękki, więc może się zdarzyć, że Wasze risotto gotować się będzie kilka minut dłużej. Nadal niewiele. Nie miałam ani wywaru warzywnego ani parmezanu. Jednak nawet z osolonym wrzątkiem i naszym przepysznym Bursztynem risotto wyszło wyśmienicie.


składniki

- porcja ryżu arborio, (na osobą około pół szklanki)
- kilka plastrów szynki parmeńskiej,
- 1 celuba (użyłam ulubionej, czerwonej)
- (zrezygnowałam z czosnku, bo skam rukoli jest już dla mnie tym wyraźnym smakiem w przepisie, jednak możecie spróbować dodatkowo z ząbkiem czosnku)
- około 10 pomidorków koktajlowych podzielonych na ćwiartki,
- duża garść rukoli,
- 2 łyżki masła,
- sól i świeżo mielony pieprz,
- wywar warzywny do podlewania ryżu - u mnie niestety tylko osolony wrzątek
- ser do potarcia (u mnie Bursztyn)

Na łyżce masła szklimy lekko cebulkę. Dodajemy pokrojoną w cienkie paski i mocniej podsmażamy. Dodajemy ryż, mieszamy aż ryż wchłonie tłuszcz,podlewamy gorącym wywarem. Mieszamy często, podlewając po łyżce wazowej płynu do uzyskania ulubionej konsystencji ryżu. Dodajemy pomidory i łyżkę masła, przyprawiamy pieprzem. Energicznie mieszamy, by pomidorki się rozgniotły lekko. Na koniec dodajemy rukolę, już przy wyłączonym gazie. Mieszamy ostatni raz, podajemy z serem i świeżo zmielonym pieprzem.

Smacznego. Pa.

czwartek, 15 marca 2012

pollo con zanahoria - kolumbijski kurczak w marchewce


Gdy zaczęłam rozmawiać ze znajomym z Kolumbii o kuchni - okazało się, że czołową przyprawą kolumbijskich dań jest mój ukochany kumin. I cóż? A no postanowiłam dodać nowy dział na blogu, poświęcony kuchni rodzinnej Victora... Pewnie nigdy nie dogonię jego mamy i będę tylko się domyślać czy udało mi się odzwierciedlić oryginalny smak, jednak będę próbować. Tym bardziej, że znajomy przeprowadził się do Europy i teraz sam czasem poszukując nowości, czasem tradycji musi gotować sobie sam. Zacznijmy od dania które choć brzmiące całkiem zwyczajnie - w końcu kurczak w marchewce nie jedno ma imię - z dodatkiem kuminu i limonki smakuje wyjątkowo. W domach w Kolumbii zjada się masę ryżu, z nim też podałam obiad, a co zabawne, ziemniaki które w końcu przypłynęły do nas z Ameryki Południowej, są tam jadane znacznie rzadziej. Przepis polecam, a dowodem niech będzie to, że obiad zjadł nawet mój bratanek - co nie ukrywam, uniosło mnie do nieba, bo troszeczkę popłynęłam z tym nietypowym przepisem jak dla siedmiolatka.


składniki
przepis pochodzi ze strony www.mycolombianrecipes.com, zajrzyjcie koniecznie!

- 2 duże piersi z kurczaka,
- 3 ząbki czosnku,
- 1 łyżka kuminu (ahh, czy to nie cudowne???)
- sól i pieprz,
- 1 cebula,
- 6 dużych marchewek (mi wystarczyły 4)
- sok z limonki,
- 1 łyżka oliwy,
- 2 łyżki masła,
- świeża kolendra (pominęłam),

autorka dodaje także ziemniaki....

Każdą pierś kurczaka podziel na dwa płaskie kotleciki. Lekko skrop wodą i w plastikowej torbie lekko rozbij. Dodaj do torby kumin, przeciśnięty czosnek, cebulę, sól i pieprz. Włóż do lodówki na około 3h.
Rozgrzej olej i masło na patelni, Usmaż kurczaka po 2 minuty z każdej strony. Dodaj pokrojone marchewki (ja część wkroiłam, część wtarłam). Zalej wodą (ew. bulionem), i gotuj 15 minut. Następnie gotuj bez przykrycia 5 minut, energicznie wymieszaj lekko dusząc marchewki. Dopraw do smaku, dodaj sok z limonki i podaj z ryżem.

Buen Prevecho!

poniedziałek, 23 stycznia 2012

curry z papają Gordona Ramsaya

Dziś mam pustkę. Nie tylko w głowie ale w całej sobie. Dziwny stan. Nie lubię takich dni, bo czuję się wtedy jakby wyprana w pralce, ale bez płynu do zmiękczania tkanin. Ani smutna ani wesoła. Po prostu obserwuję wszystko, z tą małą różnicą, że jestem bardziej schowana w środek własnych oczodołów. Dziwne. Wiem. Ale nie umiem opisać lepiej tego stanu...

Znam tylko jeden sposób by pokonać to przedziwne zniekształcenie rzeczywistości. Wspominanie miłych chwil na prawdę pomaga. A miłe było i to bardzo spotkanie z Obee i Szaną. Lody, mocna kawa i rozmowy o tylu ciekawych sprawach. Poprzez kuchnię, przepisy i smaki, po kino i radio. Czas bardzo dobry, taki który musi się powtórzyć, tym bardziej, że muszę oddać pożyczoną książkę. Cudną, pełną moich ulubionych smaków i aromatów - wielką ucieczkę Gordona Ramsaya - przepisy zebrane podczas pobytu w Indiach. Niesamowita, pełna kolorowych zdjęć, łapałam się na tym, że wąchałam strony licząc na wdychanie zapachu Indyjskich ulic. Gotowanie zaczęłam od curry z papają, którą dostałam od Mamy. I co? Jakby to ująć... śmieszny owoc, smakował jak marchewka z rosołu. Delikatnie, słodko, spróbujcie jeśli curry jest tym, czego w styczniu potrzebujecie najbardziej. Ja potrzebuję.



przepis z 'Great Escape' Gordona Ramsaya (dziękuję Obee za pożyczenie książki......)

- 500-600g udek z kurcząt (u mnie filet...)
- 1 łyżka kurkumy,
- 1 łyżka soli morskiej i mielonego czarnego pieprzu,
- 2 łyżki gorczycy,
- olej roślinny,
- 2 średnie cebule drobno posiekane,
- 3cm imbiru, tarte ( u mnie mielony z paczki...),
- 3 ząbki czosnku,
- 1 zielone chili (opcjonalnie),
- 1 twarda posiekana papaja,
- sok z limonki,
- posiekana kolendra

Mięso pokrój i wymieszaj z kurkumą i przypraw solą i pieprzem. Odstaw. Rozgrzej olej na patelni o grubym dnie, dodaj cebule, imbir, czosnek, (chilli jeśli dodajesz) i smaż przez 4-5 minut. Mieszaj od czasu do czasu, aż cebula zmięknie. Dodaj kawałki kurczaka i dobrze wymieszaj. Gdy mięso się zetnie dodaj trochę wody i papaję. Zagotuj. Skręć gaz i gotuj na małym ogniu jeszcze przez 15-20 minut. Będzie gotowe, gdy mięso będzie miękkie a sos zgęstnieje. Na koniec polej sokiem z limonki , posyp kolendrą i serwuj z ryżem.

Smacznego. Pa.


poniedziałek, 16 stycznia 2012

smażony ryż z pieczarkami i Kazuo Ishiguro

Zazwyczaj mówimy, że film nie jest w stanie dorównać książce, na podstawie której został nakręcony. No i najczęściej mamy rację, chyba wszyscy się ze mną godzą. Ale jest jeden taki zestaw, który i w na ekranie i w wersji papierowej w dłoni, bardzo mnie poruszył. Chodzi mi o...

'Nie opuszczaj mnie' Kazuo Ishiguro

i wcale nie było tak, że najpierw widziałam film, dzięki czemu nie rozczarowałam się ekranizacją. Najpierw była książka. Na którą szczerze mówiąc trafiłam szukając czegoś zupełnie innego. Liczyłam, że znajdę kolejny opis klimatycznych miast Japonii. I co? Okazało się, że w książkach autora wychowanego w Wielkiej Brytanii, bardziej wyczuwalny jest aromat popołudniowej herbatki, niż kwiatu kwitnącej wiśni. Nie żałuję, jestem oczarowana tym, co ukazał. Nie chcę pisać o czym dokładnie mówi książka i apeluję - nie szukajcie recenzji na forach książkowych, bo zepsujecie sobie cały sens czytania książki. Od siebie powiem tylko, że to historia dzieci żyjących w przedziwnej szkole z internatem, z której nikt nigdy nie wychodzi, a tajemnicza kobieta która je odwiedza zdaje się unikać ich wzroku i dotyku jak ognia, jakby się ich bała. Dzieci dorastają, borykają się z typowymi dla swojego wieku problemami i dodatkowo szukają odpowiedzi na pytanie dlaczego ich życie musi wyglądać właśnie TAK. Myślę, że sztuką było ukazanie tego, co bardziej pasuje do roku 2134 niż do dnia dzisiejszego.



Co do filmu, role Carey Mulligan i Keiry Knightley wspaniale ukazały to, co działo się w psychice jednej i drugiej bohaterki. Nie jest może najlżejszy, ale dodający kolejny wymiar do naszych głów. Polecam, jednocześnie zapraszając na wegetariański, smażony ryż.

składniki

- 2 szklanki ugotowanego wczesniej ryżu - danie doskonale pochłania nadwyżki powstałe w wyniku przesypamnia się ziaren do garnka,
- 2 jajka,
- pół szklanki mrożonego groszku,
- dymka - mniej więcej dwie długie cebulki,
- 5 pieczarek,
- sos rybny,
- słodki sos chili,
- kilka kropli oleju arachidowego

Jajka mącimy z kilkoma kroplami sosu rybnego. Kroimy pieczarki i lekko prażymy na suchym woku. Kroimy dymkę ukośnie. Pieczarki odwracamy i nadal chwilę prażymy. Ściągamy i wlewamy olej na woka. Mocno rozgrzewamy, wlewamy jajka. Gdy od spodu się zetną (około minuty) Dorzucamy dymkę, groszek i ryż. Mieszamy energicznie, dodajemy pieczarki i sos chili. Gotowe. Szybciej się nie da!

Smacznego. Pa.

środa, 4 stycznia 2012

curry z wątróbki

Dzielimy się na tych pro i anty wątróbkowych. Ja jestem zdecydowanie po tej pierwszej stronie. Z maleńkim wyjątkiem - nie ma mowy o jedzeniu tej wieprzowej. W Anglii kupowałam jagnięcą, w Polsce pozostaje drobiowa. Z kaczki, kurczaka, indyka, ale zawsze drobiowa. Z jabłkami i w ziołach z winem już była, teraz miałam ochotę na coś zupełnie innego. Anemia często mnie odwiedza i o poziomie żelaza muszę od czasu do czasu pomyśleć, więc robiąc zakupy pamiętałam by kupić wątróbkę. A przepis znalazłam na Jutjubie. Czasem potrafi być równie dobrym źródłem inspiracji co magazyny czy portale kulinarne. Niesamowite ile ludzi gotując, mieszając, krojąc, miksując daje radę jeszcze to nakręcić. Ja miałabym paluchy w sosie, czoło w papryce, kuchnia byłaby w stanie ciężkim a miejsca na statyw z kamerą w ogóle by nie było. Więc....szacun dla kręcących. Olu - pozdrawiam!

składniki na obiad dla 2 osób

- 500g wątróbki drobiowej,
- 1 czerwona cebula,
- 1 ząbek czosnku,
- sok z cytryny (4 łyżki),
- kolendra

- papryka chili ( w proszku),
- kurkuma,
- kolendra mielona,
- garam masala,
- czarny pieprz,
- laska cynamonu
- sól do smaku

- olej do smażenia (polecam rzepakowy),
- ryż ugotowany na sypko z w kulkami ziela angielskiego

Wątróbkę oczyszczamy i kroimy na mniejsze kawałki. Marynujemy w przyprawach (poza solą) - ilość wszystkich około łyżeczki (poza pieprzem), jednak dodajmy wedle uznania, czosnek przeciśnięty przez praskę i sok z cytryny.

Rozgrzewamy patelnię. Wlewamy olej i smażymy zamarynowaną wątróbkę. Gdy się zarumieni przykrywamy, zmniejszamy ogień i dusimy do miękkości. Odstawiamy.

Na tej samej patelni, na kolejnej porcji oleju podsmażamy laskę cynamonu. Po 4 minutach dorzucamy cebulkę pokrojoną w piórka. Mieszamy, dodajemy te same przyprawy co do mięsa. Podlewamy filiżanką wody i dusimy 5 minut. Gdy odparuje większość wody dodajemy wątróbkę. Mieszamy i dusimy jeszcze chwilę pod przykryciem, solimy. Podajemy z ryżem i kolendrą.

Smacznego. Pa.

niedziela, 11 grudnia 2011

kurczak po cejlońsku by Titli Nihaan


Po ostatniej przygodzie ze zbyt ostrym, chińskim curry, miałam ochotę na łagodne, choć nadal orientalne smaki. Przeglądając Titli's Busy Kitchen, trafiłam na tego właśnie kurczaka. Ucieszyłam się tym bardziej, że paczka liści curry czekała na swój debiut w mojej kuchni. Niedaleko stacji PKS w Poznaniu znajduje się wspaniały chiński market. Ale nie taki pachnący tandetnym klejem, pełen zabawek które bardziej niż do zabawy nadają się do oglądania. Ten market ma w swojej ofercie wiele spożywczych nowinek, istny raj dla miłośników orientalnego gotowania. Sporo różnej maści sosów i marynat, makaronów ryżowych i jajecznych, prażynek, a także przypraw. Moim pierwszym zakupem były właśnie suszone liście curry, jednak przy kolejnej okazji z pewnością kupię inne ciekawe składniki.
O mojej sympatii do Titli chyba nie muszę przypominać. Uwielbiam jej przepisy, szczególnie te z hinduskimi korzeniami. Polecam jej krótkie filmiki nie tylko po to by gotować, ale też by zarazić się pozytywna energią i nacieszyć się brytyjskim akcentem. Przepis bardzo prosty, a smak kurczaka wyjątkowo pyszny. Polecam wielbicielom kuchni hinduskiej oraz tym, którzy dopiero oswajają się z orientalnymi smakami. Łagodne curry, w sam raz na obiad lub przyjęcie organizowane w hinduskim duchu. Kropka Bindi na czoło i miseczki z różnymi curry, to jest to...


składniki (podaję dokładnie za autorką)

- 450g piersi z kurczaka,
- 1 tarta cebula,
- 200ml mleka kokosowego,
- 1 łyżka pasty czosnkowo-imbirowej (lub tarty imbir i przeciśnięty przez praskę czosnek),
- garść suszonych liści curry,
- 1 suszona chilli (miałam tylko płatki...)
- łyżeczka gorczycy,
- pół łyżeczki soli,

Na rozgrzanej patelni z 2 łyżkami Ghi lub oleju roślinnego 3 minuty smażymy cebulę, gorczycę, sól, chilli i pastę. Dodajemy kurczaka i smażymy do zbrązowienia mięsa. Następnie dodajemy mleko kokosowe i liście curry. Dusimy pod przykryciem około 20 minut. Mieszamy i podajemy z ryżem.

Smacznego. Pa.

wtorek, 18 października 2011

Murakami, teriyaki i ja

Haruki Murakami jest moimi drzwiami do świata poukładanego minimalizmu, otaczającego ludzi z bardzo poplątaną osobowością. Uwielbiam jego książki. Jednak by nie uzyskać efektu Whartona (pojawił się po przeczytaniu większości jego książek) dawkuję go sobie ostrożnie, powoli i po przeczytaniu długo cieszę się atmosferą. Tokijskie metra, ascetyczne mieszkanka i nowoczesne kluby. Przesiąkam klimatem do tego stopnia, że zawsze po zamknięciu książki biegnę do lustra by sprawdzić czy już mam niedowagę, proste, granatowo-czarne włosy i skośne oczki. Pierwszą styczność z Murakamim miałam przy opowiadaniu 'Tony Takitani', które było darmową próbką rozdawaną podczas ogólnopolskiej kampanii na rzecz wspierania czytelnictwa w 2007 roku. Krótkie opowiadanie o mężczyźnie który nagle traci swoją żonę. Pozostaje po niej jedynie garderoba pełna markowych ubrań i bucików w maleńkim, azjatyckim rozmiarze. Wspaniały opis emocji towarzyszących utracie bliskiej osoby, bez zapominania o jej wadach i słabszych stronach. Polecam. Przeczytałam jeszcze 19Q4 i Norwegian Wood i narazie robię sobie malutką przerwę, by za jakiś czas łapczywie sięgnąć po inne publikacje. Dzięki Murakamiemu odkryłam innych wschodnich pisarzy, którzy mają wspaniały styl, myślę, że jeszcze o nich wspomnę.




Przepis na kurczaka teriyaki jest zlepkiem tego co znalazłam w książkach i magazynach o kuchni wschodniej. Moje teriyaki opiera się na mięsie z kurczaka, choć bardzo chciałabym jeszcze przygotować lososia w tym stylu. To był mój debiut, muszę przyznać, że udany.

- pierś z kurczaka (ilość zależna od ilości biesiadników)
- olej ryżowy (dostępny w Biedronce)
- 2 łyżki sake
- 4 łyżki mirin (słodkiego wina ryżowego)
- 4 łyżki jasnego sosu sojowego
- 2 łyżki cukru trzcinowego (nie miałam, był buraczany!)
- 2 łyżeczki startego imbiru ( u mnie suszony)
- 1/2 łyżeczki octu ryżowego do smaku
- łyżeczka mąki kukurydzianej (ewentualnie ziemniaczanej)
- ryż długoziarnisty ( u mnie naturalny)

Kurczaka kroimy na trzy podłużne kawałki, i marynujemy w sosie uzyskanym z wszystkich składników. Po 2 godzinach w lodówce kurczak jest gotowy do smażenia. Rozgrzewamy olej, smażymy kurczaka, nie zbyt długo, by nie przesuszyć mięsa. Marynatę łączymy z rozprowadzoną w wodzie mąką i dodajemy do kurczaka. Po zgęstnieniu serwujemy z ryżem, posypane ziarnami sezamu.

Smacznego. Pa.

czwartek, 29 września 2011

ryż z kapustą i mlekiem kokosowym

Wszyscy kochamy takie słoneczne dni. Co prawda nie wtedy, gdy z grypą leżymy pod kocem i cieszymy się piękną polską jesienią zza szyby. Ale powiedzmy, że i tak jest dobrze. Bo przecież jestem w domu, mogę oglądać, czytać, prasować, odkurzać... no, chyba troszkę się za zagalopowałam. Prawdę powiedziawszy, w moim mieszkaniu utorowała się ścieżka na drodze z kuchni do łazienki i mojej ukochanej sztruksowej sofy. Co leży po obu stronach owej ścieżki nie jest chyba obiektem niczyich zainteresowań, dlatego przejdę od razu do przepisu. Dla mnie wyjątkowy, związany ze wspaniałym czasem spędzonym w Brighton. Spacery brzegiem morza, wino i rzucanie kamyków do wody, sklep Jamiego i z żywnością mniejszości narodowych bogaty w taginy, przyprawy, i inne oznaczone szlaczkami produkty. Wspaniały czas z wyjątkowymi ludźmi Alą i Bendzim, Pablitem z Lidką. (byliśmy jeszcze my - Maluchy....) Ten przepis, może wydawać się nietypowy, jednak z dodatkowymi składnikami, np zielonym groszkiem, stanowi przystawkę w wielu orientalnych knajpkach. Dla mnie jest prostym daniem, za to międzynarodowym. Polskim z uwagi na kapustę, hinduskim przez mleczko kokosowe, lekko włoskim, bo danie może robić za risotto, no i brytyjskim, na dodatek w kolorowej pasiastej fladze - bo przypomina mi Brighton...

Danie składa się z niewielu składników i podstawowych przypraw. Gwarantuję, że smak obroni się doskonale. Na słoneczny dzień, słoneczna muzyka. Dla Was, ode mnie.



składniki

- pół główki białej kapusty, najlepiej młodej,
- puszka mleczka kokosowego,
- szklanka ulubionego ryżu (długoziarnistego)
- sól i pieprz do smaku.

...i na prawdę nic więcej...

Do garnka wlewamy mleko kokosowe, wodą wypłukujemy i wodę także wlewamy do garnka. Podgrzewamy, wsypujemy opłukany ryż, solimy. Po 10 minutach dorzucamy poszatkowaną kapustę. Gotujemy na malutkim ogniu do momentu gdy ryż będzie miękki. Doprawiamy do smaku, podajemy posypane sporą ilością świeżo mielonego pieprzu.


środa, 14 września 2011

sałatka ryżowa po węgiersku

Podobno kto zjada sałatki, ten piękny i gładki. Ostatnio dopadł mnie sałatkowy bzik i muszę się nim z Wami podzielić. Na makaronowe jeszcze przyjdzie pora, gdy jesień rozsiądzie się na dobre, same listeczki już mnie nie cieszą, były dobre w lipcu, gdy upały sięgały zenitu. Tą sałatką cieszyliśmy się podczas wspólnych wieczorów ze znajomymi, oraz w pracce. Pożywna, chrupka, z wyraźnymi smakami ementalera i paprykowego salami. Dzięki nawet minimalnemu podduszeniu papryki, ci którym zjedzenie papryki 'przypomina się' jeszcze przez długi czas, mogą ją jeść spokojnie. Przepis pochodzi z Kulinarnych Podróży, z tomu poświęconemu kuchni Węgier. Ponieważ to jedna z moich ulubionych, szukając inspiracji na nowy smak sałatki, sięgnęłam po madziarskie dania jako pierwsze. I bingo! Miałam ochotę na sałatkę z ryżem i oto jest.



moja ulubiona fotografia z tej książki...


składniki

- 150g ryżu długozaiarnistego
- 2 łyżki oleju,
- 2 łyżki cebuli pokrojonej w kostkę (u mnie czerwona pokrojona w piórka)
- 300ml bulionu mięsnego (oooo nie! warzywnego!!!)
- sól,
- 1 łyżeczka papryki w proszku,
- czerwona i zeilona papryka (miałam tylko żółtą)
- 100g węgierskiego salami (nie było węgierskie. paprykowe, naszego producenta)
- 100g ementalera,
- 1 strąk pieprzu (to mnie zastanowiło... zmieliłam po prostu sporą ilość)
- 1 pęczek natki (garść wystarczyła, od siebie dodałam koperek)
- 100g kukurydzy z puszki

sos
- 3 łyżki majonezu,
- 100g kwaśnej śmietany,
- 2 łyżki ketchupu,
- 3 łyżki octu winnego z białego wina (1 łyżka jak dla mnie wystarczyła)
- sól i pieprz

1. Rozgrzej w garnku olej, i podduś cebulę. (pominęłam, lubię chrupką, czerwoną cebulę). Dodaj ryż i lekko podsmaż na Średnim ogniu. Posyp papryką w proszku i zalej bulionem.
2. Doprowadź do wrzenia i gotuj przez 20 min pod przykryciem na małym ogniu. Odstaw do ostygnięcia.
3. Salami i ser pokrój na paszeczki. Tak samo papryki. Drobno posiekaj natkę (i koperek), dodaj pieprz. Dodaj kukurydzę i wymieszaj wszystko z ryżem.

Sos: Majonez połącz z ketchupem i śmietaną. Dopraw octem, solą i pieprzem. Wymieszaj z ryżem, (tak by sos był tylko niewielkim dodatkiem i spoiwem sałatki). Odstaw na co najmniej 30 min.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...