poniedziałek, 25 października 2010

makaron z wątróbką i lejkowcami dętymi



Zazwyczaj spaceruję po lesie z atlasem grzybów. W Borach można czasami natknąć się na rzadkie okazy, jakich nigdy przedtem się nie spotkało. Tak było właśnie w przypadku lejkowców dętych. Rosły sobie w korycie wyschniętego już strumyka. Atlas mówi, że nie ma możliwości pomyłki tych grzybów z innymi – niejadalnymi, więc postanowiłam zebrać ich troszkę, by później w domu przewertować Internet w poszukiwaniu ciekawych potraw z Lejkowem w roli głównej. Na stronie grzybowych zapaleńców dowiedziałam się conieco, między innymi, że grzyby te zyskują po wysuszeniu, że w postaci proszku nadają niesamowity aromat potrawom, i że z powodzeniem zastępują grzybki mun w orientalnych potrawach. Gorzej było z przepisem na danie ze świeżo zebranych grzybów. Ale tu z pomocą książki którą dostałam w prezencie (dziękuję Nika) udało mi się wyczarować istnie księżycowe danie. Dlaczego księżycowe? A no bo kolorystycznie jakoś tak mi przywodzi na myśl księżyc. Troszkę czerni, szarości, kolory które zwykle nie goszczą na talerzu. Wątróbka wspaniale komponuje się ze smakiem leśnych grzybków, więc jeśli tylko uda Wam się napotkać lejkowce dęte w lesie, proponuję spróbować przyrządzić je w ten oto sposób. Co ciekawe, grzyby te występują w tym samym miejscu, choć nie w każdym sezonie, myślę więc że za rok odszukam ten wyschnięty strumyk, przy którym rosły, z nadzieją, na więcej. Danie za którym niewątpliwie będę tęsknić cały rok. A do tego czasu będę eksperymentować z pieczarkami.


składniki

- 30 dkg wątróbki drobiowej,
- garść lejkowców dętych,
- szalotka,
- 3 łyżki białego wina,
- kwaśna śmietana,
- pełnoziarnisty makaron spaghetti,
- sól, świeżo mielony pieprz,
- opcjonalnie szczypiorek

Oczyszczoną z błon wątróbkę usmażyłam tradycyjnie obtoczoną w mące na złocisto brązowy kolor. Odsączyłam ją do talerza, a na pozostałym tłuszczu podsmażyłam pokrojoną drobno szalotkę. Gdy się zeszkliła, dodałam oczyszczone, pokrojone wzdłuż grzyby. Są pełne igieł i drobnych lisktów, trzeba się było przyłożyć, by nie przeoczyć niespodzianek. Do podsmażonych grzybów dodałam wino i dorzuciłam wątróbkę, by panierka nabrała smaku. Pod koniec Wyjęłam wątróbkę, a do sosu dodałam łyżkę śmietany i ugotowany wcześniej makaron. Nakładałam makaron z grzybami, a na nich plastry wątróbki. Przepis książkowy zawiera dodatkowo świeży szczypiorek. Mi wydaje się, że ma on zbyt intensywny smak, a tu chodzi o grzyby. Smacznego. Pa.

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

księżycowo, no, coś w tym jest. Zuch dziewczyna!!!

Anonimowy pisze...

wowd 1 raz coś takiego widze :). Skoro nadal masz ochote na grzyby to polecam Krowie Munie-pycha :P zajadalam się nimi cały poniedziałek w postaci flaczków z owych grzybów jak i w postacie kotletów- mniami palce lizać i uzbierać ich mozna całkiem sporo. Jeden Zonk....o którym się dowiedziałam już po zbiorach-obfitych nie powiem. Są pod Ścisłą ochroną upsss..... ;)
Pozdrowionka Gosia

vanilla pisze...

zgadza się Gosiu, są pod ochroną. Ale szczerze mówiąc nigdy nie spotkałam leśniczego kontrolującego grzybiarzy, więc pozwoliłam Muniom poznać się bliżej z moimi garnkami. Są rewelacyjne. Po ich zjedzeniu nie wiem dlaczego ludzie tak się nad rydzami rozpływają.....

Anonimowy pisze...

wygląda i brzmi pysznie :)

belgia od kuchni pisze...

Jak to się dzieje, że dopiero dzisiaj wpadam na te lejkowce ???
;))
Bardzo tu ciekawie. Będę zaglądać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...