Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brokuły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brokuły. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 listopada 2012

uśmiechnięta sałatka z brokułami

Ta sałatka brokułowa jest najsmaczniejsza w pracy, jedzona z lanczowego pudełka, popijana oczywiście rooibos. To według mnie. Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę, to na to, by nie przeoczyć momentu w którym brokuły są już miękkie, jednak nadal żywo zielone i jędrne. Jeśli mam zamiar zabrać ją do pracy, pomijam jednak w przepisie czosnek, dla dobra swojego i pacjentów, choć czasem zastanawiam się czy oni mają podobne dylematy. Niektórzy wybierają się do mnie chyba natarci czosnkiem od stóp do głów, no ale nie wiadomo czym na starość nacierać się będę ja...  Może jak oni będę dziwną zwichrowaną babcią, ufiksowaną na baaaardzo naukową gazetę Fakt, bojącą się o wnuczki, które w tak młodym wieku sięgają po Tablety, albo zbierają grzyby zaraz po KUKUshimie... Oj mówię Wam, czasem możnaby książki pisać o wesołych przypadkach i oby z takimi tylko trzeba było pracować. 





Życzę Wam i sobie dużo uśmiechu teraz i na starość, obyśmy mieli się z czego śmiać i do kogo uśmiechać! 



składniki

- główka brokułowa,
- puszka kukurydzy,
- 1 czerwona cebula,
- ząbek czosnku,
- makaron (do sałatek uwielbiam kolanka)
- majonez i jogurt 1:1,
- szczypta kurkumy,
- sól, pieprz

Makaron gotujemy w osolonym wrzątku ze szczyptą kurkumy. Brokuły dzielimy na różyczki, gotujemy by tylko zmiękł. Makaron mieszamy z kukurydzą, drobno pokrojoną cebulą i majonezem-jogurtem. Przyprawiamy, dopiero na końcu delikatnie mieszamy z brokułami. 

Smacznego. Pa.

środa, 16 maja 2012

nasza zapiekanka . comfy food . dobra książka

Zapiekanka która powstała jak to zwykle bywa -  zupełnym przypadkiem. Została z nami na dobre, bo jakoś jej smak wywołuje u nas błogie poczucie bycia w  maleńkim jak orzeszek domu, poczucie przytulności i bezpieczeństwa. Aż dziw ile jedzenie jest w stanie dla nas zrobić. Sytość to jedno, ale całe szczęście nie kończy się tylko na tym. Syci możemy być jedząc nawet bezsmakowe papki. A smaki i aromaty łączące się ze sobą tworząc wielowymiarowe kompozycje to niezaprzeczalny dowód na to, że jedzenie jest cudem i magią którą jeśli dom posiada, jest bajkowy i najprawdziwszy. W końcu kuchnia i stół są najważniejszymi miejscami w domu. No chyba że mamy poprzestawiane priorytety. Wtedy może być inaczej.


 Zapędziłam się już dość daleko, by przedstawić Wam równie komfortową i otulającą jak nasza zapiekanka książkę. 'Kuchnia' Yoshimoto Banany  to kolejna wschodnia lektura, mająca typowy dla podobnych sobie książek klimat. Delikatna, eteryczna, ułożona jak misterny domek z kart. Autorka całą swoją subtelność ofiarowała nam wśród wszystkich zawartych tam słów. Znów mam to uczucie, że zamykając książkę jestem delikatniejsza, bledsza i bardziej azjatycka niż to widać w lustrze. Tym razem poznajemy życie młodych ludzi których bardzo doświadcza życie. Śmierć ukochanej osoby została opisana tak, by kiedyś w trudnych chwilach było nam łatwiej pewne rzeczy zrozumieć. Sięgamy też tematu akceptacji, bo jak inaczej nazwać sztuczne piękno matki, która przeszła wiele operacji plastycznych, by w mamę przemienić z.... taty? Jak zwykle opisy małych mieszkań w azjatyckim stylu, głównie tytułowej kuchni i sofy gdzie rozgrywa się większość dialogów. Dla mnie ta książka jest jak balsam, jej przeczytanie wywołało u mnie ledwo dostrzegalny uśmiech znany z obrazów tajemniczych Azjatek. Polecam wszystkim, nie tylko gotującym.


składniki

- 4 sparzone białe kiełbaski,
- kwiat brokuła,
- 1 cebula,
- 3 średniej wielkości ziemniaki,
- sól, pieprz,

- ząbek czosnku, szklanka mleka, łyżka mąki pszennej, plaster żółtego sera, sól i pieprz

Kiełbaski kroimy na mniejsze kawałki i podsmażamy z cebulą. W międzyczasie gotujemy plastry ziemniaków i różyczki brokuła. Lekko twardawe warzywa i kiełbaskę przenopsimy do naczynia żaroodpornego. Na patelni po smażeniu gotujemy mleko, wciskamy do niego czosnek, solimy, zagęszczamy mąką z odrobiną zimnego mleka. Na koniec dodajemy plaster sera i rozpuszczamy w gorącym sosie.

Polewamy zapiekankę i wstawiamy do piekarnika na 25 minut. Temperatura pieczenia to 170 stopni.

Smacznego. Pa.


piątek, 11 maja 2012

brokułowy makaron z kaparami i anchois

Wieczory sam na sam są przemiłe. Maseczka na buzi, kobiece nutki w głośnikach, czasem ulubiona rooibos i słodki leń, innym razem książka kucharska i szaleństwa w fartuszku w mojej ukochanej kuchni. Gdy te wszystkie składniki jakimś trafem się połączą, w moich garnuszkach powstają dania o istnie magicznych właściwościach. Łagodzą nerwy, przywracają uśmiechy, sprawiają, że czas choć na moment zwalnia bieg.

Magiczne już w pełni są dania z przewagą koloru zielonego. Nie wiem czy w poprzednim wcieleniu byłam świnką morską czy kozą, czy po prostu chlorofil ma tak zbawienne działanie na moją duszę, ale to na prawdę się sprawdza. Poza tym kto jak kto, ale Jamie nie może się mylić. On po prostu wie. Jeśli jeszcze nie przeglądaliście jego książek, polecam. Moim zdaniem, tak jak w niektórych publikacjach wyłapujemy co trzeci, czwarty przepis, w książkach Olivera doskonały jest każdy, ale to każdy przepis. Ten też. Jamie serwuje makaron wraz z sałatką z cukinii i mozzarelli, oraz inną z szynki i melona.Cudowne, wiosenne lekkie połączenie. Obiecuję sobie, że kiedyś podam cały 30 minutowy zestaw. Na razie na obietnicach się kończy. I też jest ok :)


przepis pochodzi z książki '30 minut w kuchni'



składniki

- 125g parmezanu,
- 1 duży brokuł,
- 200g fioletowych brokułów odmiany sprouting (no tu to Jamie popłynął...),
- 1 puszka anchois w oliwie,
- 1 czutaba łyżka kaparów,
- 1 mała suszona papryczka chili (u mnie w płatkach, niewielka ilość, około 1/2 łyżeczki),
- 2 ząbki czosnku,
- kilka gałązek świeżego tymianku (u mnie dopiero rośnie, więc dodałam suszony),
- 500g makaronu (jamie użył orecchiette)

Odkrój skórkę parmezanu, i odłóż na później. Zetrzyj parmezan i przesyp do miski. Odkrój wszystkie różyczki brokułu z łodygi. Załóż do malaksera zwykły nóż. Przekrój łodygę, włóż do malaksera, dodaj anchois z oliwą oraz kapary. Dodaj pokruszoną chili. Dorzuć 3 obrane ząbki czosnku i pulsacyjnie zmiksuj wszystko na pastę.Napełnij duży garnek wrzątkiem i postaw na ogniu.

Wlej 3 łyżki oliwy na patelnię, przełóż pastę i wymieszaj. Dodaj tymianek. Dolej niecałą szklankę wody i wrzuć skórkę parmezanu. Wymieszaj, zmniejsz ogień i mieszaj od czasu do czasu. Napełnij czajnik do połowy i zagotuj wodę.

Wrzuć makaron do wrzątku, posól i gotuj zgodnie z instrukcją. Po kilku minutach zamieszaj i dodaj różyczki brokułów.

Odcedź makaron, zachowując część gotującej wody. Przełóż na patelnię z pastą brokułową. Wyjmij skórkę parmezanu. Dodaj garść tego tartego i troszkę wody z gotowania makaronu.Wymieszaj starannie aż wszystko będzie luźne i błyszczące. Dopraw do smaku, podaj posypując świeżo tartym parmezanem. Skrop oliwą i posyp listkami bazylii.

Smacznego. Pa.

poniedziałek, 5 marca 2012

sałatka brokułowa Izabelli


Dziś chciałam opowiedzieć o moim podziale sałatek. Myślę, że taki podział każdy z nas ma. Tak więc są sałatki ulubione - u mnie np. grecka albo z selerem, sałatki przyprawione wspomnieniami domu rodzinnego - jarzynowa lub śledziowa z zielem angielskim. Później takie podawane przez znajome na imprezach - niby wyglądają, ale czasem boję się próbować, no i sałatki niejadalne - zazwyczaj na wagę w marketach, zawierają dziwnego pochodzenia składniki (nie żeby z Marsa, ale może z kosmicznego wysypiska), zmęczone życiem i konserwantami. Te ostatnie są straszne. Nie wiem czy w ogóle ktoś je kupuje. Jeśli kupuje, to chyba nic nie kapuje.

Tą, pełną witamin i flawonoidów sałatkę pierwszy raz jadłam u Izy. Iza jest moim oknem na świat książki i filmu. Wie co warto przeczytać, a gdy wspólnie komentowałyśmy swoje odczucia po seansie 'Melancholii" okazało się jak inne perspektywy można przybrać w kontekście jednego filmu. Niesamowite. Iza jest kolorowym misiem, którego jeśli mnie czyta, pozdrawiam serdecznie! Sałatka z serii - u znajomych, która po prostu nas zachwyciła! Były w niej wszystkie lubiane przeze mnie składniki, nie dodałam jedynie ogórka (kiszony? konserwowy? nie pamiętam...) a pieczarki zamiast podsmażać blanszowałam wraz z brokułem. Niebo w gębie. Sałatka nad sałatki. Polecam!!!

składniki

- bukiet brokułów,
- 1 czerwona cebula,
- kilka małych pieczarek,
- puszka kukurydzy,
- ser pleśniowy ( u mnie naturalny camembert Turek),
- sok z cytryny,
- sól, pieprz

Brokuł dzielimy na różyczki i gotujemy w osolonym wrzątku. Uwaga, by nie rozgotować! Ja zazwyczaj sprawdzam co chwila jak warzywo się miewa. Pod koniec gotowania na jakieś 5 minut dodajemy plasterki pieczarek. Odcedzamy, studzimy. Cebulę kroimy na cienkie plasterki, dodajemy kukurydzę i ser pokrojony w kosteczkę. Mieszamy wszystkie składniki, przyprawiając solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Ja całość polałam dodatkowo sosem jogurtowym.

Smacznego. Pa.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...