środa, 24 kwietnia 2013

kurczak kung pao i 'przygoda z owcą' by h. murakami

Skończyłam czytać książkę, która nie bez powodu porównana jest do filmów Lyncha czy Kubricka. Bardzo ciężko jednoznacznie ją opisać, nie skupiając się na streszczaniu, tylko na tym, co książka z sobą niesie, tym 'co poeta miał na myśli'. Może zacznę od tego, że książka jest absurdalnym obrazem, surrealistyczną mozaiką wielu scen i barw. Książka nie jest trudna. Trudno jedynie ją opisać, otoczyć kilkoma zwartymi słowami. Ja odnalazłam w niej opowieść o niedalekiej lecz istotnej podróży życia, ludzkich lękach, tym, że tytułową owcę każdy z nas ma pod skórą i tylko od nas zależy czy pozostaniemy sobą czy całkowicie się w nią zamienimy. To, że autorowi chodzi o nas ludzi jako o rodzaj, możemy zauważyć w momencie gdy zwrócimy uwagę, że żaden z bohaterów nie ma imienia. Jest dziewczyna, kierowca, szef, owczy profesor i Szczur. On dostał imię, bo jako jedyny został Owcą. Nie poradził sobie z codziennością (jak z resztą wielu innych bohaterów Murakamiego). Lubicie tego typu zaułki literackie? Ja uwielbiam. Mimo, że wolę, jak książka kończy się konkretniej. Bez otwartych drzwi w które każdy z nas wsadzi to, co mu pasuje. Wolę gdy autor nie pozwala mi dokańczać własnych słów w mojej głowie. Wtedy czuję, że większość czytelników odbierze książkę podobnie. Mimo wszystko cieszę się, że przeczytałam, polecam każdemu, kto chciałby poznać inne oblicze Murakamiego. Bo moim zdaniem ta książka nieco różni się od reszty. Zadziwia mnie, bo jednocześnie czuję, że czegoś w niej brakowało, jak i że jej lektura była niezbędna w moim życiu. Jakieś takie skrajności mną motają, obym tylko nie zamieniła się w owcę...




...polecam Wam prosty i szybki przepis na kurczaka kung pao, w którym fistaszki zamieniłam na ukochane nerkowce. Wspaniale się wkomponowały, dlatego nie bójmy się zmieniać składników, bawić się przepisami, bo tylko wtedy wyjdziemy z ram, tworząc swój własny obraz rzeczywistości. Zupełnie jak Murakami.

składniki

- 2 piersi z kurczaka, około 0,5kg
- 2 papryki (czerwona i pomarańczowa),
- pół czerwonej cebuli, (użyłam, bo nie miałam dymki),
- 2 garście orzechów nerkowca,
- 2 ząbki czosnku,
- 2 łyżki ciemnego sosu sojowego,
- 1 łyżeczka oleju sezamowego,
- niewielka ilość chili w płatkach (na czubku łyżki)
- 2 łyżeczki octu ryżowego,
- łyżeczka cukru,
- 2 łyżeczki mąki kukurydzianej (ewentualnie ziemniaczanej),
- ryż lub ulubione noodle

Kurczaka kroimy w cienkie paski, marynujemy  w łyżce sosu sojowego i łyżeczce mąki. Mieszamy i odstawiamy na czas krojenia warzyw. Papryki, cebulę (bądź dymkę) kroimy w mniejsze kawałki, czosnek przeciskamy przez praskę. Kurczaka obsmażamy na rumiany kolor, gdy będzie już rumiany wyjmujemy z patelni, na którą z kilkoma kroplami oleju wrzucamy warzywa i orzechy, na końcu czosnek. Gdy warzywa lekko się zeszklą, dodajemy kurczaka i przygotowany sos z sosu sojowego, oleju sezamowego, octu ryżowego, cukru i chili. Energicznie mieszamy czekając aż sos zgęstnieje i podajemy z ryżem lub noodelkami.

Smacznego. Pa.



9 komentarzy:

hania pisze...

Brzmi apetycznie. Zwłaszcza w porze obiadowej. Ciekawa jestem zwłaszcza tego połączenia kurczaka z orzechami nerkowca. Musiałabym przezwyciężyć lenistwo kulinarne i spróbować coś takiego przyrządzić...

Ola pisze...

przepis dokładnie taki, jak lubię
Blog o życiu & podróżach
Blog o gotowaniu

Katarzyna Zastrożna pisze...

Bardzo apetyczny przepis na obiad :) ciekawa propozycja dania orientalnego. Połączenie orzechów i mięsa z kurczaka bardzo mi odpowiada. Dodałabym jeszcze jakas zieleninke :)

shinju pisze...

To była pierwsza książka Murakamiego, którą przeczytałam. Z jednej strony mnie zachwyciła, z drugiej skłoniła do sporych przemyśleń.

A na takiego kurczaka kung pao to chętnie bym się wprosiła :)

grazyna pisze...

Mniam, z nerkowcami - pyszności . Muszę zrobić koniecznie.
A dokończenia przygody z owcą już się nie mogę doczekać :)

Maggie pisze...

Z tym Murakamim jeszcze nie mialam przyjemnosci :) A danie boskie, takie jak lubie.

Nieśka pisze...

Fistaszki, nerkowce, inne takie plus sporo improwizacji = lubię to. :)

Wiewióra pisze...

takie dania są dla mnie!!! od razu mi się zachciało :) a książki nie znam choć podobne klimaty lubię :)

patison w kuchni pisze...

Fistaszki lubię, ale bez soli. Ogólnie lubię orzechy wszelakie. Danie wygląda ciekawie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...